Trust us, we are Kohl-tech!
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Poznańskie koziołki

Go down 
AutorWiadomość
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Poznańskie koziołki   Nie Mar 06, 2016 11:56 am

Jedna z atrakcji poznańskiego ratusza. W samo południe wychodzą ze środkowej wieżyczki i przez minutę trykają się rogami. Skąd wziął się pomysł umieszczenia koziołków nad zegarem, wyjaśnia legenda „O poznańskich koziołkach”. Dźwięk przezeń wydawany ślizga nieprzyjemne drgawki po plecach każdego, który je usłyszy. Nie wiadomo dlaczego wciąż działają, patrząc choćby na zniszczony ratusz. Wejście na szczyt budynku jest niewątpliwie niebezpieczne, aczkolwiek nie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 08, 2016 5:16 pm

Same Poznańskie Koziołki nie były szczytem ratusza. Dopiero zielonkawa wieżyczka znajdująca się pośrodku budynku osiągała najwyższą wysokość. Pomiędzy zniszczonymi kolumnami na samym szczycie owej wierzy widniała postać, której końcówka ciemnego płaszcza z kapturem powiewała na lekkim wiaterku. Słońce właśnie zmierzało ku zachodowi, otulając zniszczone budynki ostatnimi ciepłymi promieniami.
Dłoń przesunęła po wciąż gładkiej powierzchni jednej z kolumn, a złotawe oczy chłonęły z zachwytem obrazy serwowane przez otoczenie. Krótkie szczeknięcie i miodowe złoto spoczęło na autorze tego dźwięku.
- Nie martw się, nie spadnę. - Miękki głos uspokoił psa, zaś kąciki ust uniosły się w łagodnym uśmiechu. Cały schron ostatnimi czasy jakby zamierał. Nie narzekała, mogła swobodnie wychodzić na powierzchnię i czerpać jej korzyści jedynie dla siebie. Co prawda z racji mniejszej ilości ludzi, coraz więcej niebezpieczeństw grasowało po powierzchni, lecz zdawała się tym nie przejmować.
Pies zerknął na nią krótko, zasiadając jednak spokojnie na bezpiecznym wzniesieniu tuż pod właścicielką. Zasiadła na zimnym betonie, wyciągając zwierzę obok siebie, w czym pomogły jej pręty wbite w boki kolumny. Zerknęła znów ku ciemniejącemu niebu, poczynając nucić melodię
- Are you, are you Coming to the tree? They strung up a man They say who murdered three Strange things did happen here No stranger would it be If we met at midnight In the hanging tree. - Śpiewała miękko, powoli przesuwając dłonią po spoczywającym na jej udach łbie psa. Ten był wyraźnie zadowolony z serwowanych pieszczot i dźwięków. Cóż, miała talent nie tylko do skradania a to była piosenka głęboko osadzona w jej sercu. Wszakże śpiewana dla męża w dniu ślubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 8:20 pm

Gdyby nie fakt, że Jae musiał tym razem wyjść na powierzchnię z kilkoma podwładnymi, nie znalazłby się tu. Tym razem był potrzebny, bo rozstrzygnięcie ów kwestii wymagało jego obecności. Nie mógł wyznaczyć nikogo, kto mógłby go zastąpić. Nie narzekał też na spacer, ponieważ ostatnimi czasy siedzenie w schronie go dobijało. Miał za dużo spraw, które za bardzo tkwiły mu w głowie i nie mógł się ich pozbyć. Coraz częściej i więcej pił w swoim gabinecie, a z żoną prawie się nie widywał. Sam nie wiedział, czy było to kwestią tego, że i ona miała dość siedzenia w schronie, czy może podświadomie sam ją omijał, nie chcąc doprowadzić do nieuniknionej konfrontacji.
Kiedy załatwił już wszystko, po co wystawił nos na powierzchnię, skierował swoich podwładnych do schronu, a sam ruszył w znanym sobie kierunku. Zawsze powtarzał, że chodzenie samemu po powierzchni nie jest mądre i jest to najszybszy sposób, żeby zginąć, jednak w tym przypadku nie chciał mieć żadnych świadków przy sobie. Starał się być jak najbardziej ostrożny i niezauważalny, ale zawsze się bał, chociaż nikomu o tym nie mówił. W końcu był dowódcą. Na szczęście strach nie był paraliżujący. Był to ten zdrowy rodzaj, który pomagał w tym, żeby nie zostać zabitym.
Wiedział, że Sketch jest gdzieś tu, znał kilka jej ulubionych miejsc. Czemu postanowił porozmawiać z nią akurat, kiedy nie znajdował się na swoim terenie? Cóż, może życie było mu już niemiłe. Albo dostał zastrzyku adrenaliny i ubyło mu lat po odstrzeleniu głów kilku mutantom i psychopatom.
Ubrany w brązową, skórzaną kurtkę, spodnie, koszulkę i ciężkie buty, wspinał się po schodach, paląc papierosa. Pod szyją miał grubą chustę, której nie znosił, ale przydawała się, kiedy pyliło, albo smród był nie do zniesienia. Miał przy sobie dwa noże, broń długą przewieszoną przez ramię i jeden rewolwer. Myślał, że będzie to krótki spacer, ale impuls kazał mu załatwić wszystko za jednym razem. Kiedy tak pokonywał następne stopnie i przywitały go znajomy głos i piosenka, coraz bardziej myślał, że popełnia wielki błąd.
- To tutaj siedzisz, jak mnie unikasz? – odezwał się, gdy tylko się pojawił. Wiedział, że jakieś zachodzenie od tyłu i niespodzianki najprawdopodobniej skończyłyby się dla niego bardzo źle. Tutaj, na powierzchni, każdy był czujny. Uśmiechał się przy tym lekko, jednak wcale nie czuł się swobodnie. Czuł, jak zaciska mu się gardło, chociaż starał się nie wyglądać na zdenerwowanego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 8:53 pm

Słyszała w oddali strzały, agonalne krzyki oraz nieartykułowane dźwięki należące do zdeformowanych istot. Lecz ani ona ani jej pies nie zwracali na to najmniejszej uwagi. Zatracili się w dźwiękach śpiewanej melodii, rozkoszując widokiem powoli pojawiających się na nieboskłonie jasnych punkcików. Nienawidziła schronu. Czuła się w nim jak dzikie zwierzę zagnane do klatki "by nic mu się nie stało", choć największej krzywdy doznawało właśnie wewnątrz tej rzekomo ochronnej otoczki. Zanim związała się z mężem, zanim w ogóle doszło do wojny, miała wspaniały dom w środku lasu, z dala od cywilizacji. Otoczony gęstym lasem, odgłosami przyrody, z rozmaitymi zwierzętami kryjącymi się między krzewami. Była wolna. Schron jej to odebrał. Właśnie dlatego tak często wymykała się na powierzchnię, a Jace po takim czasie związku z nią, już na pewno to wiedział.
Odgłos stukających, ciężkich butów spiął początkowo wszystkie jej mięśnie, nie przerywając jednak melodii. Rozpoznała w tych krokach znajomą osobę, dlatego śpiew umilkł dopiero gdy Jace się odezwał. Pies uniósł lekko łeb znad uda właścicielki, obdarzając mężczyznę krótkim spojrzeniem i zamerdał ogonem na powitanie. Sketch natomiast powoli się podniosła, pozwalając końcówce płaszcze znów zafalować na lekkim wietrze.
- Gdybym chciała cię unikać, nie znalazłbyś mnie. - Pomimo wypowiadanych słów, uniosła kąciki ust w wesołym uśmiechu, splatając palce za plecami i podchodząc do męża tanecznym krokiem. Stanęła na placach, coby ucałować go w usta.
- Co mój przystojny mąż robi na powierzchni o tej porze? O ile mnie słuch nie myli, właz do schronu zamknął się dobre 20 minut temu.- Przekrzywiła delikatnie głowę, zaraz jednak chwytając dłoń dowódcy i prowadząc go bliżej krawędzi, by mógł zobaczyć otoczenie jej oczyma. Skąpane w pomarańczowym świetle ostatnich promieni. Skrzące odłamki szyb, prześwity które nadawały uroku oraz niskie zarośla. Nie wypowiadała na głos słów, które cisnęły jej się na usta. Minęło przecież wiele czasu od kiedy Jace ostatni raz odwiedził ją w tym miejscu. Już nie przebywał z nią na powierzchni. A szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 9:14 pm

Ich spotkanie na powierzchni prowadziło go myślami do przyjemnych wspomnień, kiedy jeszcze wymykali się we dwójkę, nie przejmując się tym, co zostawiali za sobą, pod ziemią. Niestety mężczyzna nie był w stanie zbyt długo myśleć o pozytywnych kwestiach, bo walące serce skutecznie przypominało mu o celu, dla którego znalazł się na szczycie wieży. Myśli coraz mocniej zaciskały mu pętlę na gardle. A może było to poczucie winy i wyrzuty sumienia? Swojej śmierci się nie bał. Jeszcze.
Dziwnym było to, że Jae nie przywitał się nawet z psem. Zwykle poświęcał mu chociaż chwilę, kucał przy nim i głaskał, rzucając kilka zdań do zwierzęcia. Tym razem ucałował krótko Sketch na przywitanie, ale w tym całym niby czułym geście już można było wyczuć zdenerwowanie Jae'a. Był zbyt sztywny żeby być zwyczajnym sobą. Nawet nie objął swojej żony, tylko dał jej się zaprowadzić pod krawędź. To, że przed sobą miał spadek z dość dużej wysokości, wcale nie upewniało go w sytuacji. Ścisnął przy tym delikatnie dłoń Sketch, zaciągając się co jakiś czas trzymanym przez siebie papierosem. Palił go długo, jakby to w jakiś sposób miało mu ulżyć, albo odłożyć wszystko w czasie.
Stanął przodem do widoku, obrzucając najpierw wszystko powłóczystym spojrzeniem. Było tu naprawdę pięknie, chociaż obraz przedstawiał się dość ponuro i pusto. W końcu odchrząknął, wyrzucając niedopałek przed siebie. Przyglądał mu się, jak spada, aż w końcu zniknął.
- Nie mogłem cię dzisiaj nigdzie znaleźć. Zaryzykowałem i jestem – rzucił niby pogodnym tonem, ale nawet siebie nie oszukiwał, że byłby w stanie nabrać na to Sketch. Nie zamierzał owijać w bawełnę. - Mamy trochę spraw do obgadania – nie wiedział jak ma się za to zabrać. Mówił cicho, nie patrząc na kobietę, jakby był myślami gdzie indziej. Denerwował się, ale wiedział, że nie znajdzie lepszego momentu, bo żaden nigdy nie będzie wystarczająco dobrym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 9:45 pm

Widok podenerwowanego dowódcy był czymś tak rzadkim, że tylko ślepiec nie uznałby tego za podejrzane. Miodowo-złote ślepia śledziły uważnie każdą zmianę w mimice mężczyzny, przymrużając się przy tym delikatnie. Renardowi również się to nie spodobało. Przyzwyczajony do pieszczotliwych powitań mężczyzny, uniósł się do siadu, podkładając mordę pod dłoń właścicielki. Czysto zapobiegawczo.
- Oh... Jeśli masz zamiar znów wygłosić mi jedną z tych przemów, że nie powinnam sama wychodzić... - Zaczęła niby to ostrzegawczo, a jednak w jej oczach zatańczyły rozbawione iskierki. Nie była sama! Renard był z nią, a teraz Jace również. Brakowało jej tych wspólnych wypadów we trójkę, co też było dokładnie widać po jej postawie. Wsparła się lekko plecami o klatkę piersiową męża, pozwalając sobie błądzić palcami po napiętych mięśniach jego ramienia.
- Zdenerwowany dowódca nie wróży nic dobrego. Na pewno nie przejmujesz się tym, że zabiłeś. Wszyscy zabijaliśmy, robimy to i robiliśmy jeszcze na długo przed... Tym. - Wolną rękę potarmosiła uszy psa, uśmiechając się doń krótko. - To nie to, męczy cię coś innego. Może to przez "nasze" wspaniałe władze? Niee, wtedy tryskałbyś agresją. Cokolwiek by się nie stało, razem sobie z tym poradzimy. - Zadarła nieco głowę, coby od doły spojrzeć na mężczyznę i uśmiechnąć się pokrzepiająco. Nawet nie wiesz, Sketch...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 10:05 pm

Jae westchnął naprawdę głośno i ciężko, słysząc te wszystkie słowa Sketch. Lepszej żony nie mógł sobie wybrać i to pod każdym względem. Czasem był okropny i zachowywał się jak potwór, a ona i tak go kochała. Pytanie tylko, czy ten raz nie będzie tym ostatnim. Nie zdziwiłoby go to. On nie wybaczyłby swojej żonie, gdyby go zdradziła. I pewnie zająłby się delikwentem, który postanowił ją dotknąć. Zrobiłby to na pewno bardzo skutecznie. Miał wiele pomysłów, ale pewnie by się nie rozdrabniał, bo złość wzięłaby nad nim górę. Nawet by tego nie pamiętał.
Dotyk kobiety z jednej strony był przyjemny, ale z drugiej przypominał, że Jae w tym momencie wcale na to nie zasługuje. Prawdę mówiąc nigdy nie był spełnieniem marzeń, ale też nie zamierzał się nad sobą użalać. Popełnił błąd i po męsku postanowił przyjąć konsekwencje.
- Nie uśmiechaj się tak do mnie... – zaczął mało stanowczo, bo wcale nie planował tego mówić. Wiedział, co się za chwilę stanie, a Sketch nawet nie miała o tym pojęcia. Zdawał sobie sprawę, że te uśmiech za chwilę przez niego zniknie. - Muszę ci coś powiedzieć, ale nawet nie wiem jak do jasnej cholery mam zacząć.
Puścił dłoń kobiety i spróbował obrócić ją do siebie przodem. Wygodniej mu było tak rozmawiać. Wolał widzieć jego minę i najlepiej obejmować ją całą wzrokiem. W końcu po chwili ciszy postanowił się odezwać. I nie przebierać w słowach. Nawet jeśli ubrałby je w jakieś ładne synonimy, dalej znaczyłoby to samo.
- Przespałem się z inną – powiedział cicho, nie spuszczając z żony napiętego wzroku. Trzymał rękę na jej ramieniu. Chyba nie chciał, żeby zrobiła coś głupiego, albo czuł się w ten sposób bezpiecznie. Sam nie wiedział.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 10:24 pm

Przesunęła językiem po dolnej wardze, zwilżając ją nieco. Czuła pod palcami, że napięcie nie opuściło mężczyzny. Do czegoś się szykował. Naturalnie pozwoliła się obrócić, patrząc z niezrozumieniem na męża gdy ten kazał przestać jej się uśmiechać. Bardziej przechyliła głowę na bok, przypatrując się jego twarzy z pytaniem błąkającym się na ustach i nieco zaniepokojonym spojrzeniem. Słuchała go, nie przerywając ani razu. Nawet Renard zamarł w bezruchu, pozostawiając ten wielki moment tylko i wyłącznie dla dowódcy. Słowa które opuściły po chwili jego usta, sprawiły, że źrenice Sketch nieco się powiększyły. Stała w bezruchu przez kilka niemiłosiernie dłużących się sekund, by po chwili zgiąć się lekko w pół i wybuchnąć śmiechem.
- Jace, głupku, od kiedy żarty się ciebie trzymają? - Parsknęła, ocierając palcem łzę rozbawienia. A jednak jej spojrzenie wyglądało jak spojrzenie zwierzęcia które wyraźnie nie wiedziało co się działo i jak się zachować. Reakcją obroną było dziecięce wręcz wyparcie w którym to albo nie dopuszczano, albo raczej nie chciano dopuścić do siebie prawdy. Świadczyło o tym dwukrotne załamanie dźwięku wydobywającego się z gardła kobiety. W końcu się jednak uspokoiła, prostując i odwracając znów ku rozpościerającemu widokowi rynku. Musiała jednak uprzednio uwolnić rękę, co jednak zrobiła zbyt nerwowo jak na opanowaną osobę. Renard nie dał się zwieść, tykając zimnym nosem udo właścicielki. Spojrzała na niego krótko, przesuwając dłonią po łbie.
- Ale w sumie masz rację, musimy od czasu do czasu pożartować, żeby nie zwariować w tej betonowej klatce. - Dodała po chwili, znów unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu. Mąż ją kochał, żartował tylko.
- Oh, dawno się tak nie uśmiałam. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 10:36 pm

Prędzej spodziewał się szybkiej sztuki w twarz, niż wybuchu śmiechu, dlatego patrzył na żonę w milczeniu. Obserwował ją większymi oczami, lekko rozchylając przy tym pełne wargi. Gdyby był wrednym złośliwcem, swoją powinność uznałby już za odbębnioną. Przyznał się? Przyznał. Nie jego wina że Sketch mu nie uwierzyła. Zdziwiłaby się, gdyby za osiem miesięcy zobaczyła w drzwiach Lenę z dzieckiem na rękach. Jae myślał teraz tylko o tym, jakie to jest wszystko pojebane.
Poprawił broń na ramieniu, pozwalając żonie odsunąć się. Przyglądał się zarówno jej, jak i psu pozwalając wszystkim na chwilę milczenia. Jak on by bardzo chciał mieć takie poczucie humoru. Niestety, prawda była okrutna. Musiał też w końcu rozwiać wszelkie wątpliwości między nimi.
- Trzymałyby się mnie, gdyby mi nie powiedziała, że jest przeze mnie w ciąży – patrzył na nią spod uniesionych brwi, chyba tylko czekając na jej nieuniknioną, negatywną reakcję. Wiedział, że już nic go nie uratuje, dlatego trzeba było to zrobić jednym, szybkim i gwałtownym ruchem. Według niego to był najlepszy sposób. Zamiast dawkować napięcie, załatwił wszystko od razu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 10:47 pm

Tym razem już nie wybuchnęła śmiechem. Zacisnęła mięśnie szczęki, z całych sił powstrzymując się przed serią bardzo, bardzo dosadnych słów. Nie zarejestrowała też momentu, w którym słone krople spłynęły po jej policzkach, ostatecznie wykonując samobójczy skok na ziemię. Po prostu tego nie zauważyła. Wciągnęła ciężko powietrze do płuc, trzymając je tam przez naprawdę długą chwilę. Nie miała pojęcia co się właściwie działo. Chciała myśleć, że to dalszy ciąg żartu, ale wewnętrzna bestia na to nie pozwalała, już nie.
- Jak? - Głos miała niemal przeraźliwie opanowany. Pytanie natomiast odnosiło się do całokształtu. I to był właśnie ten moment, w którym Jace wkroczył na naprawdę kruchy lód, i powinien ważyć każde słowo. Zwłaszcza, że rozmawiał ze Sketch. A z nią nawet zwykła rozmowa była jak i granie z ogniem. I o ile w swoim gabinecie lub schronie Jae mógł czuć się bezpieczny, tak teraz był na powierzchni, której Sketch była samozwańczą i nie tylko, królową. Jej teren, jaskinia bestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Pon Mar 14, 2016 10:56 pm

Obserwował każdy jej gest, ruch i rejestrował ton głosu. Kiedy zauważył łzy, od razu poczuł nieokreślony ból w klatce piersiowej, ale z zewnątrz nie było po nim zbyt wiele widać, nie licząc wcześniejszego zdenerwowania. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni kurtki kolejnego papierosa, wcisnął go sobie między wargi i odpalił. Zaraz wyciągnął w stronę Sketch całą paczkę, dopiero po chwili dochodząc do wniosku, że dziewczyna może mu przy okazji upierdolić rękę i wyrzucić razem z fajkami.
- Kiedyś się upiłem w trupa, ona też i skończyliśmy w łóżku. Raz. Czego bardzo żałuję – zaczął powoli, nie odrywając od kobiety niebieskiego spojrzenia. Wolał zapobiec swojej śmierci, jeśli w którymś momencie będzie chciała się na niego rzucić. - Chciałem ci o tym powiedzieć, ale cały czas odsuwałem ten moment – mówił dalej, robiąc przy tym co jakiś czas przerwy, żeby zaciągnąć się dymem. Czuł się winny, co go przytłaczało i było to po nim widoczne. - Aż w końcu przyszła i powiedziała, że zaszła. I nie chce usunąć – zakończył, mówiąc raczej krótko i konkretnie. Nie rozwodził się nad szczegółami. Już i tak raczej nic nie mogłoby mu pomóc. W końcu jak postawić zdrajcę w dobrym świetle?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 7:37 pm

Potrząsnęła głową, przymykając przy tym oczy. Zaraz też starła łzy z policzków, z źle ukrywanym szokiem przyglądając się mokrym od słonej cieczy dłonią. Chłodna obojętność wpełzła na twarz dziewczyny. Zawsze chowała emocje pod maskami, gdy nie wiedziała jak zareagować, bądź nie chciała by widziano ją słabą. W rzeczywistości cierpiała, krwawiła wręcz. Mame oszukasz, tatę oszukasz, ale psa nie oszukasz. Renard wyczuł co działo się z właścicielką. Okrążył ją, by stanąć przodem do Jae'a, zjeżyć sierść, opuścić ostrzegawczo łeb i wydać z gardzieli krótki warkot. Wilczaki to czasami podłe bestie. Sketch w tym czasie okręciła się tanecznie, by również zwrócić się ku mężowi. Usta wykręcił szeroki uśmiech, zaś w oczach zatańczyły szalone ogniki. Rozłożyła ręce na boki, wzruszając nimi.
- Ludzie już tak mają, odwlekają nieprzyjemne rzeczy jak tylko mogą. Problem w tym, że zapominają, że czas to zdradliwa suka. - Zaśmiała się melodyjnie, a jednak w tym dźwięku nie było nawet najmniejszej nuty rozbawienia. Przymrużyła ślepia, przesuwając językiem po lekko spierzchniętych wargach. Dłonią chwyciła jeden z filarów, trzymając się go jak asekurującej liny.
- Ciekawe jak smakuje ludzkie mięso... - Zamruczała nagle, ani odrobinę nie kryjąc się z sugestywnością wypowiadanych słów. - Albo odpowiednio przyrządzony płód. Jak myślisz Renardzie? Ktoś mógłby się nim zadławić? - Zwróciła się do psa, po chwili wybuchając śmiechem, jakby ktoś powiedział naprawdę dobry kawał. Sketch była szalona a Jace właśnie szturchał patykiem wściekłego grzechotnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 7:57 pm

Chociaż Jae właśnie zrobił swojej żonie niemałą krzywdę, o dziwo czuł się lepiej. Wydusił z siebie to, z czym skradał się od jakiegoś miesiąca. Nie miał już przed nią nic do ukrycia. W końcu wiedziała o nocy i o dziecku. Sam nie miał też dla siebie usprawiedliwienia, dlatego nie zamierzał się tłumaczyć. Zdradził to zdradził. Nie widział potrzeby, żeby się nad tym rozwlekać. Mówił już tyle razy, że kocha tylko Sketch. Stawiał, że dalej o tym wie. Nie był zbyt błyskotliwy w materii uczuć i emocji, szczególnie tych kobiecych.
Schował papierosy za pazuchę kurtki, patrząc na psa z tym samym wyrazem twarzy, co wcześniej. Nie bał się go. Oczywiście nie skrzywdziłby tego stworzenia, ale tylko w przypadku, kiedy nie zagrażałoby jego życiu. Inaczej byłby zmuszony do obronienia siebie, bez względu na to, jak mocno Sketch go kochała.
- No już, nie fantazjuj tak o tym, bo to dziecko zostawisz w spokoju – powiedział w miarę spokojnym głosem, zaraz wypuszczając z ust kłąb dymu. Tak naprawdę to małe żyjątko w brzuchu Leny nie było niczemu winne, tak samo jak sama kobieta. To Jae ponosił największą odpowiedzialność za ów czyn i najwyraźniej wcale się z tym nie krył. - Będę im wysyłał co miesiąc pieniądze. Przy odrobinie szczęścia może znajdą sobie zastępstwo za mnie – wzruszył lekko ramionami. Wydawał się, jakby cała sprawa była już załatwiona. I tak chciał też, żeby było. Stało się, przyznał się, nic więcej nie mógł już zrobić. Czas było to puścić w niepamięć. Oczywiście znał Sketch, ale liczył, że jakimś cudem wszystko przebiegnie spokojnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 8:10 pm

Zgięła się lekko, śmiejąc w dalszym ciągu. I mimo iż nastąpiła krótka przerwa tego wybuchu "radości", po chwili powrócił ze zdwojoną siłą, wywołując u kobiety łzy rozbawienia. Lub nie tylko rozbawienia. Objęła ramionami brzuch, który zaczął boleć od całej tej euforii. Pies wyraźnie się uspokoił, nawet cofając w tył. Mądre zwierzę, wiedziało kiedy się nie zbliżać. Sama Sketch cofnęła się bardziej w tył, by znaleźć bliżej krawędzi wzniesienia na którym się znajdowali. Dłoń znów wylądowała na kolumnie, tym razem jednak pewniej ją chwytając.
- Jasne! Przecież to nie ma ze mną nic wspólnego, to co się stanie z tym dzieckiem lub jego matką. Nie ma ze mną również nic wspólnego to czy skończą w jakimś rowie, czy z wyjadanymi przez zmutowane stwory wnętrznościami. Albo rozstaną rozpłatani w najbardziej artystyczny sposób! Powiedz Jace, czyż nie byłoby to ich uwydatnienie? Uhonorowanie? - Zakręciła się niebezpiecznie przy krawędzi. Wolna ręka powędrowała do kieszeni szortów, tam się umiejscawiając. Sketch odchyliła się na bok, przez co połową ciała wisiała w powietrzu.
- Jasne, oczywiście! Wysyłaj im pieniądze, spędzaj z nimi czas, naucz tego małego, uroczego pasożyta jak się bronić. Będzie musiał to wiedzieć, jeśli nie chce zginąć. Różne rzeczy pełzają nocą po schronie! - Wyciągnęła rękę ku ciemnemu już niebu, chcąc jakby złapać którąś z gwiazd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 8:29 pm

Gdyby nie znał Sketch, na pewno zastanawiałby się co oznacza jej śmiech, jednak dla mężczyzny brzmiał on na tyle histerycznie, że nie musiał się upewniać. Obserwował ją uważnie. Widział, jak lawiruje na samej krawędzi, a zaczynało się to robić niebezpieczne. Mimo to wiedział, że kobieta jest na tyle sprytna, a jakiekolwiek dobre rady o cofnięciu się mogłaby uznać za obrazę. Szczególnie w tym momencie, kiedy każdemu z nich brakowało niewiele, aby przestali nad sobą kompletnie panować.
- To nie twoja sprawa, bo nie są i nie będą naszą rodziną. Nie będą mieli z tobą nic wspólnego. Możesz zawsze udawać, że nie istnieją – najwidoczniej sądził, że o takiej sprawie można tak zwyczajnie zapomnieć. Wcześniej, przed przyznaniem się, nerwy go niemal zżerały w całości, a teraz? Teraz sądził, że najgorsze było już za nim. Przecież jedna zdrada i to po pijaku nie oznaczała, że Jae już nie kochał swojej żony, prawda? To do niej potem wrócił. To z nią teraz rozmawiał i był gotów zapomnieć o tym niechlubnym incydencie.
- Nie będę mu ojcował, Mayhem, nie wygłupiaj się – wyrzucił już kolejnego papierosa, którego dopalił do samego końca. Rozłożył lekko ręce i zrobił krok w kierunku swojej żony. - To ty jesteś moją żoną, kotku. A ona i jej dziecko to tylko pojedynczy wypadek – nie myślał teraz o tym, jak bardzo głupio brzmiał, ale dla niego układało się to w logiczną całość. - Będę pamiętał o nich tylko wtedy, jak będę wysyłał co miesiąc pieniądze – nawet uśmiechnął się przy tym lekko, ale patrzył przy tym uważnie na Sketch.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 8:56 pm

Podskoczyła, odbijając się od krawędzi. Tym sposobem okręciła się wokół całej kolumny, lądując przy jej drugim boku, znów połową ciała w powietrzu.
- Mogę udawać. Mogę też udawać, że nie będę widzieć dzieciaka, który będzie przypominał mojego męża. Że kobieta, z którą masz tego bękarta nigdy nie postanowi tego wykorzystać. Ludzie są zarazem identyczni, a jednocześnie tak różni. Jednocześnie możesz z łatwością przewidzieć co zrobią a jednocześnie nie mieć pojęcia! - Uniosła wolną rękę ku górze, ciesząc się jak dziecko z nowego pluszaka. - Jeden podejrzany krok, wiadomość, czy spojrzenie, a nakarmię jej ścierwem całą jej rodzinę. I moja w tym głowa, czy będą wiedzieć co spożywają, czy nie. - Jace dobrze wiedział, że jego żona była do tego zdolna. Do o wiele gorszych rzeczy. Puściła na chwilę kolumnę, balansując niebezpiecznie na krawędzi. Wyciągnęła w tym czasie dłoń, odbierając mężczyźnie paczkę papierosów i częstując się jednym. Kłąb białego dymu poleciał po chwili prosto w twarz Jae'a.
- Nie mam pojęcia co będziesz robił, tak samo jak nie wiedziałam, że przerżnąłeś jakąś laskę. - Ciemne źrenice zwęziły się jednak znacznie, na dźwięk imienia które tak dawno nie było wypowiadane. To wyraźnie przystopowało Sketch. A jednak tak niewiele trzeba by ponownie poruszyć umysł szaleńca.
- Oh? A więc pojedynczym wypadkiem będzie, gdy pewnego dnia spiję się w knajpie i prześpię z jakimś facetem, kotku? - Sarknęła, nie przestając się jednak uśmiechać i mocno artykułując ostatnie słowo.
- Jace, nadszarpałeś moje zaufanie a sam najlepiej wiesz, jak trudno je poskładać do kupy. - Odparła, puszczając kwestię pieniędzy mimo uszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 9:09 pm

Jae był już wyraźnie zmęczony tą rozmową i nie wykazywał po sobie większych emocji. Słuchał swojej żony, przyglądając się jej nieprzerwanie. Sam nie wiedział, czy miał ją na oku, żeby nic nie zrobiła sobie, czy jemu.
- Mhm – przytaknął Sketch. Wiedział, do czego jest zdolna i nawet się tym cieszył. Liczył, że jeśli powie o tym Lenie, ta nie będzie już tak skora do rozmów i spotkań. W końcu będzie musiała się bać nie tylko o siebie, ale też o dziecko, które było w drodze. - Ostrzegę ją. Raczej nie jest taka głupia, żeby pchać się pod nóż. A i pewnie nie będzie chciała mnie już widzieć – dodał obojętnym tonem. Nie wiedział o tym, jak bardzo się mylił. W końcu informatyczka miała co do niego odrobinę inne plany.
Przymknął powieki, kiedy chmura dymu powędrowała nieprzyjemnie w stronę jego twarzy. Wstrzymał powietrze i zacisnął dłonie na materiale swojej kurtki. Odetchnął w końcu przez usta. Nie chciał ponownie rozgrzewać atmosfery. Wolałby, żeby już skończyli tę rozmowę i mieli ją za sobą. Jeśli teraz nie ugryzłby się w język, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej.
- Nie musisz z nikim sypiać, nawet tak nie mów – nie brzmiał już tak obojętnie. Wodził za nią wzrokiem, spięty. - Zresztą ty mi nigdy nie chciałaś dać dziecka. Teraz oboje mamy problem z głowy – Jae był świadom, że to mógł być już o jeden krok za dużo, ale zrobił go z pełną świadomością. Nie brzmiało to jak atak, a zwykła uwaga, tak samo jak jego wcześniejsze słowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 9:19 pm

Nikotyna miała ją uspokoić a było wręcz przeciwnie. Wizja okręcenia wokół szyi tej kobiety jej własnego jelita, była aż nadto pobudzająca. Wyrzuciła więc na wpół wypalonego peta za siebie, odsuwając się od krawędzi, by podejść do męża. I tylko ona sama wiedziała czy po to by się zbliżyć, czy by zanurzyć ostrze w jego brzuchu. Uroki Sketch.
- Obyś się nie mylił. Ludzie bywają głupi, a ja zaryzykuję utrata stanowiska i szacunku u innych, by rozścielić jej flaki po całym schronie, jeśli popełni jakiś błąd. - Wyraźnie się uspokoiła, choć jej oczy wciąż skrzyły. Podeszła bliżej mężczyzny, układając dłonie na jego klatce piersiowej, tylko po to by po chwili przesunąć nimi w górę.
- Oczywiście, że nie muszę, dlatego zważaj na słowa. - Innymi słowy, nie powinien bagatelizować tej kwestii. Gdy padły następne słowa, dłonie Sketch zatrzymały się w bezruchu na szyi mężczyzny. Znów szturchał węża. Tym razem jednak ryzykował ukąszeniem, o czym świadczyły powoli zaciskające się na krtani chłodne palce. Nie odpowiedziała jednak, czekając czy Jace nie postanowi za chwilę za to przeprosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 9:34 pm

Obserwował, jak żar od papierosa odlatuje i zaraz znika. Szkoda. Mógł go dopalić. Nie lubił ich marnotrawienia, był za dużym nałogowcem, a żeby znaleźć w schronie naprawdę dobre fajki, trzeba było się sporo napocić. I zapłacić.
Sprawiał wrażenie niewzruszonego. Nie bał się swojej żony. Wiedział, że jest nieobliczalna, szalona i nie miała skrupułów, ale zawsze twierdził, że jemu nie byłaby w stanie zrobić większej krzywdy, a co dopiero zabić. Nie myślał tutaj o skuteczności własnej obrony, a o samej Sketch. Musiała go za bardzo kochać, żeby mu to wszystko wybaczać. Trudno było powiedzieć, czy Jae się mylił, czy nie, bo miał po prostu swoje (może i głupie, buńczuczne) zdanie, którego nie dało mu się z tej łepetyny wybić.
- Tak, wiem, będziesz mnie bronić przed nią – powiedział już z lekkim uśmiechem, mimo palców Sketch zaciśniętych na jego szyi. Spiął się, owszem, patrzył też na nią nieco z góry, starając się nie ruszać, ale czuł, że powoli zaczyna odzyskiwać kontrolę nad sytuacją. Miał nadzieję, że żona szybko puści w niepamięć całą tę sprawę, a jemu ujdzie to na sucho. - No już, Mayhem... Wiesz, że to prawda – powiedział niemal szeptem swoim niskim, przyjemnym głosem. Wiadomym było, że jego słowa dotyczyły poprzednich słów na temat posiadania dziecka. - Masz już tę kwestię z głowy, co? – puścił jej oczko. Widocznie sam też nie chciał odpuścić, mimo dość niebezpiecznej sytuacji. Nie zdziwiłby się, gdyby oberwał i to nawet bardziej, niż mocno. Miał blisko do schronu, a tam miał się nim kto zająć. W dodatku sytuacja w jakiś sposób niezdrowo go bawiła. Niewykluczone, że odzywała się w nim ta jego bardziej sadystyczna strona, a może po ptostu jednonocą wpadkę traktował już lekką ręką.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 9:46 pm

Usłyszenie prawdziwego umienia wystarczyło, by znów poczuła się jak dzikie zwierzę zagnane do klatki. Ponownie nie wiedziała co się dzieje i jak zareagować. Ślepia chaotycznie skakały po całej sylwetce mężczyzny, ostatecznie osiadając na ściskanej szyi. Za blisko.
Puściła męża, odsuwając się na krok.
- Zrzucił cię ktoś kiedyś z budynku? - Zaśmiała się, tym razem jednak łagodnie. Żartowała oczywiście, można powiedzieć, że jej przeszło. Odwróciła się, tylko po to by przylgnąć plecami do klatki piersiowej Jae'a.
- Co robiliście na powierzchni? - Spytała uznając temat zdrady za zakończony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 9:58 pm

Nie spodziewał się, że rozmowa tak szybko przejdzie na łagodne tory, jednak było mu to jak najbardziej na rękę. W końcu nie mógł cofnąć czasu, żeby nie upijać się i nie kończyć z Leną w jednym łóżku. Deklarował przy tym miłość do Sketch i zapewniał, że już więcej tego nie zrobi. Nie miał już więcej opcji, aby to jakoś naprawić. Zdecydowanie też czuł się wygrany. Wcześniej denerwował się tą rozmową, jak chyba jeszcze niczym innym, przynajmniej jak dotąd. Teraz miał wrażenie, że wcale nie było czym. Może dlatego mogło to prowadzić do możliwych nieprzyjemnych następstw, czyli powtórką. Ale Jae nawet teraz o tym nie myślał, zadowolony.
- Jestem trochę gruby. Nie wiem, czy dałabyś radę – mruknął cicho, uśmiechając się przy tym prawie niezauważalnie, ale można było dosłyszeć to w jego głosie. Kiedy mówił, miał oczywiście na myśli swoje mięśnie, bo był całkiem szerokim typkiem. Objął ręką swoją żonę i przycisnął ją mocniej do siebie. - Grupa bandytów podeszła zbyt blisko i wszyscy uparli się, że muszę tego dopilnować – odpowiedział z kompletnym brakiem entuzjazmu. Nie było to nic ciekawego, nie zajęło długo, ani nie było zbyt skomplikowane. Żadne wyzwanie. - Ale lepsze to, niż chowanie się na wieży i śpiewanie piosenek, co? – dodał, może trochę złośliwie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   Wto Mar 15, 2016 10:17 pm

To, że wyglądała na spokojną i taką grała, nie znaczyło, że nie była zła. Była i to bardzo. Miała ochotę zwinąć się w żałosny kłębek i pozwolić łzom swobodnie płynąć. Nie mniej jednak dzielnie trzymała uśmiech na ustach. Teraz już tak łatwo nie zaufa mężczyźnie.
- Czasami zwinność przezwycięża siłę. - Czego ona sama była doskonałym przykładem. Przyciśnięta, wydała z siebie krótki pomruk, choć naprawdę ciężko był stwierdzić czy z zadowolenia, czy chęci odsunięcia.
- Ohh? Czyżby Stalkerzy się rozleniwili? Zabawne, bo słyszałam, że pojawił się dowódca. A raczej dowódczyni. Ponoć surowa... kobietka. - Mówiła, jakby jej to kompletnie nie dotyczyło. A przecież mowa o przełożonej. Aż śmieszne, jak bardzo Sketch nie dopuszczała do siebie myśli, że pojawiła się kolejna osoba, która będzie próbowała nią rządzić.
- Ja nie narzekałam, podobało mi się. - Uśmiechnęła się asymetrycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Poznańskie koziołki   

Powrót do góry Go down
 
Poznańskie koziołki
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Miecze z Valyriańskiej Stali
» Lucjusz Malfoy
» Londyńskie ZOO
» Ogrody japońskie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Projekt Schron :: Tereny poza schronem :: Starówka-
Skocz do: