Trust us, we are Kohl-tech!
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie państwa Wescott

Go down 
AutorWiadomość
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Mieszkanie państwa Wescott   Sob Mar 05, 2016 6:57 pm

Kiedyś znajdzie się tutaj opis~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 6:27 pm

Ciche stukanie o drzwi rozległo się w mieszkaniu dowódcy i jego żony. Lena jednak wiedziała, że ta właśnie robiła nic innego, jak zwiedzała powierzchnię. Miała pewność, że była daleko, a jej obecność nie wywołała aż takiego poruszenia. Zakładając, że po drodze nikt jej nie śledził, a wokół mieszkania dowódcy nie krążyli jego ludzie. Nie wspominając o natrętnych i wścibskich sąsiadach – kobieta szczerze nienawidziła takich ludzi, ale generalnie potrafiła podejść do tego z przymrużeniem oka. Generalnie, ale nie dzisiaj.
Zniecierpliwiona zapukała ponownie, przestępując z nogi na nogę. Dzisiaj nachodziła się jeszcze więcej niż wcześniej, nie mogąc odnaleźć dowódcy oddziału specjalnego. Jeszcze dzisiaj pisała i dzwoniła parę razy, ale jedyne co dostała to zupełny brak odpowiedzi. I chociaż kiedy ostatnio ze sobą gadali, nie za wiele, ale dość aby ustalić, że obydwoje nie mają za wiele wolnego czasu, tak dalej nie tłumaczyło to zupełnie kompletnej ciszy. Jednej wiadomości Jae mógł nie zauważyć, pominięcie sześciu podchodziło już pod bezczelne ignorowanie. Musiała tutaj po prostu przyjść.
I nie zamierzała się poddawać, pukając i pukając do drzwi. Robiąc większą scenę, niż jakby ten wpuścił ją od razu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 6:50 pm

Gdyby Jae chciał, spokojnie mógłby zrzucić swój brak dostępności na pracę. Co prawda nie miał dzisiaj urwania głowy i był to jeden z tych luźniejszych dni, kiedy mógł pozwolić sobie na odetchnięcie, nie zmieniało to jednak faktu, że dopiero niedawno wrócił do mieszkania. Mieszkania, w którym raczej nikt go nie odwiedzał, a żona we własne drzwi nie pukała.
Dopiero co zaczynał się przebierać, dlatego też przeszedł przez pokoje, przy okazji wkładając przy tym t-shirt przez głowę. Nie miał dobrych przeczuć co do późnej wizyty, a im nauczył się ufać, szczególnie wtedy, kiedy znajdował się na powierzchni. Gdyby nie fakt, że ktoś pukał w te drzwi bardzo gorliwie i raczej nie zamierzał się wycofywać, pewnie zignorowałby całą tą sytuację. Rzucił jeszcze okiem na ekran, który transmitował przekaz z kamery obejmującej obszar przy wejściu. Aż musiał przymknąć powieki i podejść bliżej, żeby upewnić się czyją sylwetkę widzi. Zastanawiał się czego zastępca szefowej IT szukała u niego o tak późnej porze. A przynajmniej liczył, że chodziło tylko o jakieś czysto formalne interesy, bo wszystko inne mieli zostawić za sobą. W końcu byli już dorośli i Jae uważał, że jeśli na coś się umówili, powinni się tego trzymać.
Otworzył w końcu, ale jego postawa i mina wcale nie zapraszały do środka. Mężczyzna obserwował brunetę przez chwilę wyczekująco, jakby miał nadzieję, że ta zmieni zdanie, odwróci się na pięcie i pójdzie w swoją stronę.
- Nie musisz budzić całego schronu – powiedział względnie spokojnie, rozglądając się jeszcze przy okazji po okolicy. Jego żona była zbyt sprytna i przebiegła, żeby nie mieć się na baczności w każdej chwili. A szczególnie w takiej. - W czym ci mogę pomóc, Madailein? – tak, zamierzał trzymać się swojej wersji – na pewno musiało chodzić o pracę. Innej możliwości nie przyjmował. A co do ignorowania wiadomości i telefonów, cóż... Nie zamierzał się z tego tłumaczyć, przynajmniej nie pytany. Miał prawo, aby nie odbierać i nie odpisywać. Był zapracowanym człowiekiem, który na pewno nie chciał utrzymywać takich kontaktów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 7:14 pm

Zdecydowanie gdyby głowę Leny zaprzątały służbowe sprawy, wysłałaby do niego kogoś innego albo poczekała do jutra. Szacunek szacunkiem co do jego stopnia, ale ona wcale rażąco niżej nie była w hierarchii. Tak czy inaczej, wyjątkowo bezczelne było przychodzenie do jego domu, biorąc pod uwagę łączącą ich… Zażyłość, nawet jeśli jednorazową i chwilową.
Podniosła wzrok na niego, lustrując szybko sylwetkę i wnętrze mieszkania za nim. Przez chwilę wątpiła czy dobija się do odpowiednich drzwi, ale w końcu dostała odpowiedź – właśnie przed nią stał niezadowolony dowódca. Niekoniecznie grzeczny i gościnny, biorąc pod uwagę jego postawę. Przez nią spinała się jeszcze bardziej, jakby dotychczas nie miała wystarczająco ściśniętego żołądka. W ryzach trzymała ją tylko jej duma i fakt, że dalej stała na korytarzu.
-  W paru rzeczach – odpowiedziała na wydechu, robiąc krok w jej stronę. Jej kroki niosły się echem, szczególnie, że dalej była w obcasach. – Musimy pogadać. Ale wpierw może mi powiesz czy przypadkiem nie masz problemów z komunikatorem – odsuwała temat na bok, wydając się profesjonalną i opanowaną. Jae jednak miał za bystre oko, aby nie zauważyć jej lekko drżących dłoni i nerwowo przełykanej śliny. – Więc może… Wpuścisz mnie do środka – zaproponowała, nie odrywając od niego wzroku. Zbliżając się do niego tak bardzo, że ten musiał odpuścić – miał więcej do stracenia od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 7:33 pm

Obserwował ją uważnie i podejrzliwie. Nie lubił niejasnych sytuacji i nie czuł się komfortowo, kiedy ich doświadczał, dlatego liczył, że jeśli kobieta sama nie powie o co chodzi, on domyśli się tego w jakiś sposób. Nie był jednak głupi, żeby nie wiedzieć, że musiało to być poważną sprawą. Nie trudno było wyczuć tą napiętą atmosferę. Aż i jemu zaczynało się udzielać, ale w przeciwieństwie do Leny, on nie dawał tego po sobie poznać. Jedynie miał wrażenie, że gardło zaczyna mu się zaciskać, a jego akcent był już i tak trudny do zrozumienia.
- Z moim komunikatorem jest wszystko w porządku, ale dzięki, że się troszczysz – nie zabrzmiało to ani trochę złośliwie, a na jego twarzy nie było widać nawet cienia uśmiechu. Brzmiał, jakby zwyczajnie nie zauważył wiadomości od Leny. Albo nie czuł się w obowiązku, aby na nie odpisać, czy chociażby odebrać połączenie.
Okej, może i był na swoim terenie, na którym powinien czuć się lepiej, ale wcale nie życzył sobie takich wizyt. Wokół mogło być zbyt dużo ciekawskich osób, a plotki roznosiły się szybciej, niż on by tego chciał. Trudno jest w jakikolwiek logiczny sposób wytłumaczyć późną wizytę pięknej kobiety, w dodatku pod nieobecność żony.
- W porządku, tylko zamknij za sobą drzwi – odpowiedział po chwili ciszy, zaraz po ciężkim westchnięciu. Wyjrzał jeszcze zza Leny, obejmując korytarz ponownie uważnym wzrokiem, a potem cofnął się o kilka kroków, żeby zrobić miejsce w przejściu. - Tylko niech to nie trwa zbyt długo – dla podkreślenia swoich słów oparł się ramieniem o ścianę, jakby chciał dać do zrozumienia, że nie chce żadnej dłuższej rozmowy, która będzie wymagała zajęcia miejsc siedzących, czy zaproponowania czegoś do picia.
Mieszkanie, a przynajmniej hall, do złudzenia przypominały gabinet Jae'a. W końcu jego żona nie spędzała tu zbyt wiele czasu, a przynajmniej mniej, niż pan Wescott, dlatego rościł sobie prawa do zajmowania się tym w większości.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 7:59 pm

Spojrzała na niego ostrzej, słysząc o komunikatorze. Drań nawet nie ukrywał, że bezczelnie ignorował jej wiadomości, mogąc chociaż tłumaczyć się zgubieniem go czy zostawieniem w biurze. Zamiast tego Lena poczuła nieprzyjemne uczucie, którego kobiety zdecydowanie nie lubiły. Znoszenie tak jawnego ignorowania nie było w jej naturze, a właściwie to wywołało coś wręcz przeciwnego od tolerancji i próby zaciśnięcia zębów.
- Zawsze jesteś taki uprzejmy czy tylko dla mnie? – zapytała, robiąc kolejny krok. To wyglądało podejrzliwie, ale nie równowago się z wyjrzeniem dowódcy na korytarz i zlustrowaniem go. – To wcale nie wyglądało jakbyś coś ukrywał. Proponuję abyś zawiesił od razu kratkę na drzwiach „nie wchodzić, bo mam tajemnicę” – powiedziała, zamykając za sobą drzwi. – W postaci kobiety o której nie wie żona – dodała, okładając torebkę pod ścianę. Ona wiedziała, że zapowiadało się coś większego niż zwykła wymiana zdań.
Zacisnęła usta i obróciła w drzwiach zamek.
- Przepraszam – spuściła z tonu, kiedy się już odwróciła w jego stronę. – Po prostu nie wiem co mam robić, Jace. Pogubiłam się – powiedziała już ciszej, ponownie do niego podchodząc. Trochę jak prześladowca, nie dając mu za wiele przestrzeni. Dłoń spróbowała oprzeć o jego brzuch. – Zaprowadź mnie do salonu, usiądźmy. Porozmawiajmy. To ważne dla nas obu – wróciła do niego wręcz proszącym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 8:14 pm

Przymknął na chwilę powieki, słysząc jej słowa. Jae zwykle tak się nie zachowywał, szczególnie w stosunku do kobiet, dlatego też nie powinien tak traktować Leny. W końcu i ona zaliczała się do tej grupy, bezsprzecznie.
- Jestem zmęczony, a twoja wizyta w moim domu w środku nocy nie sprawia, że czuję się śpiewająco – powiedział odrobinę lżej, chyba nie chcąc już wychodzić na takiego gbura. Przynajmniej miał plan, żeby spróbować nad tym zapanować dopóki powód wizyty nie sprawi, że stanie się inaczej. Może był trochę naiwny w takich sprawach, ale dalej liczył, że nie chodziło o nic poważnego. - Ale ty nie musisz być złośliwa. Wiesz, to działa w obie strony - zakładał nawet, że brunetka zadurzyła się w nim po jednej nocy, ale wcale nie napawało go to złością, a wręcz przeciwnie. Uważał to za całkiem normalne i był spokojny co do tej kwestii. W końcu był pewien, że kocha swoją żonę i nie zamierza jej zostawić, a to był tylko i wyłącznie jednorazowy wypadek. Krótko mówiąc, Jae był pewien, że jest w stanie odmówić Lenie, jeśli będzie chciała wystosować jakieś prośby, czy propozycje w stosunku do jego osoby.
Obserwował ją niezwykle uważnie, może odrobinę spod byka, chcąc wyczytać cokolwiek z jej ruchów i gestów. Zmarszczył brwi, kiedy ją usłyszał, a ona znalazła się przy nim. Spiął się pod jej dłonią.
- Ale w czym mogłaś się pogubić? Przecież wszystko sobie wyjaśniliśmy i ustaliliśmy. Zostawiliśmy jasną, zamkniętą sytuację – tym razem odezwał się bardziej stanowczo, niż do tej pory. - Chodź – rzucił jeszcze i odsunął się od niej. Schował dłonie do kieszeni i ruszył w głąb mieszkania, prowadząc kobietę do salonu. Wszystkie pomieszczenia były ciepłe i jasne. Takie, jakiego można było się spodziewać po parze zamożnych Anglików. Jace zajął miejsce na sporej sofie czekając, aż Lena do niego dołączy. Nie zamierzał skracać odległości między nimi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 8:40 pm

- Jestem złośliwa tylko dlatego, że zachowujesz się w ten sposób – powiedziała na swoją obronę, opierając pełną dłoń o jego tors. Zwykle taka nie bywała, ale dotychczas nie znajdywały się ani razu w podobnej sytuacji. Byli jednak warci siebie pod tym względem – żadne nie było wybitnie ugodowe, chociaż to Lena potrzebowała bliskości, nawet kiedy go obrażała i się złościła.
Ruszyła za nim, praktycznie od razu zajmując miejsce na kanapie obok niego. Tak blisko, że ich uda się stykały, a ona wykręcała kręgosłup, aby siedzieć do niego bokiem, zerkając kątem oka na jego minę. Ołówkowa spódnica tymczasem jeszcze bardziej odsłoniła jej uda. W przeciwieństwie do dowódcy, ona wierzyła w swoje wdzięki i kobiecość. Liczyła, że zdoła go obrócić wokół palca, wymagało to jedynie nieco pracy od niej. Może skłócenie go z żoną, ale w obecnej sytuacji nie wydawało się to wielkim problemem.
- Wiem to. Wiem jak się umówiliśmy i czego dotyczył nasz układ, byłam tam i się na to zgodziłam. Ale sprawy uległy zmianie, skomplikowały się – zerknęła teraz wprost na niego, pewniej niż przed chwilą. Chyba w końcu wiedziała co chce powiedzieć i jak to ubrać w słowa. Chociaż dłonie dalej jej drżały nerwowo. – I w tym momencie nie mogę tego tak zostawić. My nie możemy – zatrzymała się na chwilę, biorąc głębszy oddech. – I nie mogę pozwolić Ci tak po prostu odejść – dokończyła. Nie rozglądała się nawet trochę po mieszkaniu, domyślając się, że w salonie znajdzie na pewno jakieś ich wspólne zdjęcia. Może ze ślubu, albo jednego z lepszych dni, gdy mieli wolne i się relaksowali w swoim towarzystwie.
Szczerze chciałaby mieć to gdzieś, ale nie miała i wolała uniknąć konfrontacji z tym faktem. Nawet jeśli wiedziała, że ten miał żonę, dotychczas temat był odsuwany na bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 8:58 pm

Prawie w ogóle się nie znali i Jae doskonale o tym wiedział. Wcześniej łączyły ich tylko i wyłącznie sprawy służbowe, które i tak nie zdarzały się nazbyt często, a jeśli już, to były prowadzone przez komunikatory. Mężczyzna nie przypominał sobie, żeby rozmawiali o swoich prywatnych sprawach, nie licząc tej jednej, jedynej nocy. Nocy, której on sam żałował i gdyby mógł cofnąć czas, to wcale nie spędziłby jej w taki sposób. Oczywiście nie miał na myśli tego, że było źle, czy coś w tym rodzaju. Wręcz przeciwnie, jednak Jae nie był typem, który kolekcjonował kochanki i miał się z tym dobrze. Kochał tylko i wyłącznie swoją żonę, a alkohol i chwila słabości, albo i nawet głupoty, namieszały mu w głowie. Liczył, że Sketch nigdy się o tym nie dowie, bo w jakim celu miałby jej to uświadamiać? Może było to trochę nie fair, ale wolał samemu odbyć pokutę, kiedy miał pewność, że więcej tego nie powtórzy.
Przełożył rękę przez oparcie, obserwując ją. Nie umknęły jego uwadze wdzięki brunetki, na których zawiesił przez chwilę oko, jednak zaraz wrócił do jej twarzy. Zmarszczył lekko przy tym brwi.
Ale czekaj, co niby uległo zmianie? – podrapał się palcami po szorstkim policzku, robiąc to powoli i jakby nieświadomie. Poczuł, jak się spina, chociaż był prawie pewien, że Lena ma na myśli coś w rodzaju zakochania od pierwszego wejrzenia. Znał i tak kochliwe osoby. - Wiesz co, myślę, że możemy jak najbardziej to wszystko zostawić. Zdecydowaliśmy tak zrobić, ja nie zmienię zdania – mówił spokojnie, próbując sprawiać wrażenie kogoś, kto ma jak zwykle nad wszystkim kontrolę, jednak coś mu mówiło, że właśnie stąpa po bardzo kruchym lodzie. - To nie jest odchodzenie, jeśli tak naprawdę nie byliśmy ze sobą nawet przez chwilę, Lena. Ta noc nie powinna mieć miejsca – dodał ciszej, wpatrzony w kobietę. Chyba chciał odczytać z jej twarzy, czy cokolwiek z jego słów do niej dociera. W końcu prowadzili już na ten temat jedną rozmowę i Jae sądził, że ta pierwsza będzie też ostatnią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 9:20 pm

Na co dzień spokój Jace’a musiał dobrze wpływać na jego kontakty z innymi. Uspokajał. Lena do dzisiaj pamiętała jak bezpieczna się przy nim wtedy czuła, a teraz miała na to potwierdzenie. Generalnie jednak i ona należała do osób potrafiących dać oparcie, oczywiście w inny sposób. Jae po prostu wydawał się mieć wszystko pod kontrolą, jakby sprawy faktycznie nie były tak poważne, jakby znalezienie wyjścia nie graniczyło z cudem, jakby to co mówił było prawdą. Może to ten flegmatyczny sposób albo mrukliwy, wręcz mruczący głos; dziewczyna sama nie wiedziała, ale nawet teraz to wpływało na nią w jakimś stopniu kojąco.
Jednak nie na tyle, aby odpuściła i przytaknęła mu jak podczas pierwszej ich poważnej rozmowy.
- Nie powinna mieć miejsca? – powtórzyła z cieniem niedowierzania. Doskonale czuła na sobie jego spojrzenie i dałaby sobie rękę obciąć, że ten myślał o niej więcej niż raz. Może nawet wspominał ją pieprząc swoją własną żonę. – Teraz tak do tego podchodzisz? Jak do jakiego wypadku? – oparła dłoń o jego udo, odwracając wzrok. Spięta na powrót. Mężczyzna zdecydowanie stąpał po cienkim lodzie.
- Nie zostawimy tego. I nawet jeśli to nie powinno mieć nigdy miejsca, to miało, Jace. I są tego konsekwencje których nie możesz zignorować. Chyba, że zamierzasz mnie zostawić samą z dzieckiem, zapomnieć i grzecznie wracać do żony każdej przeklętej nocy, jakby nigdy nic się nie stało – pod koniec już nie brzmiała na tak miłą, lekko bijąc go po udzie, zupełnie nieświadomie podczas gestykulacji jedną dłonią. Przy tym znowu wpatrywała się w niego uważnie czekając na reakcję na tą jedną, ważną informację wplątaną w pozornie nieistotne zdanie. Była spięta i nie miała pojęcia co się teraz stanie, wstrzymywała oddech. – Jestem w ciąży – powtórzyła ciszej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 9:54 pm

Owszem, Jace miał nad sobą kontrolę i był spokojny, ale tylko do momentu, kiedy złość zaczynała brać nad nim górę. Lena nie znała go jeszcze z tej strony i on sam miał nadzieję, że już go nie pozna. Liczył, że w jakiś sposób się dogadają i rozejdą w swoje strony, że nie będą musieli utrzymywać ze sobą innego kontaktu, niż ten zawodowy. Och, jak bardzo się mylił. Widział, jak kobieta w miarę swoich słów coraz bardziej się denerwuje. Szczerze – nie spodziewał się po niej takiej reakcji, ale może to dlatego, że miał ją za o wiele spokojniejszą osobę. Ciosy w udo wyraźnie temu zaprzeczały, tak samo jak ton głosu Leny i jej słowa.
- Brzmisz, jakbyś chciała mnie do czegoś zmusić, a wiesz, że to ci się nie uda – powiedział wolniej, co mogło zabrzmieć jak ostrzeżenie. Złapał dziewczynę za nadgarstek i odsunął jej rękę od swojego uda, przy okazją ją unieruchamiając. Nie podobało mu się to całe obijanie go. Przecież nie wyglądał jak worek treningowy.
Dobra, to wspomnienie o dziecku odrobinę go zaskoczyło. Zamarł i wpatrzył się w nią pytająco. Mimo wszystko nie zakładał najgorszego. W końcu Lena mogła być samotną matką, prawda? Tak jak już wcześniej było to wspomniane, Jae jej prawie w ogóle nie znał. Może i mu o tym mówiła, może nie, był pijany i mógł wszystkiego nie pamiętać.
Kiedy usłyszał ostatnie zdanie, otworzył szeroko oczy. Puścił zaraz jej rękę i patrzył na nią w milczeniu. Zaraz zmarszczył mocno brwi i pokręcił przy tym głową. Mógłby przysiąc, że na moment stanęło mu serce.
- Powiedz, że jest jakaś szansa, że nie ze mną – zaczął bardzo powoli wypowiadając słowa, jakby się bał, że to w jakiś sposób pomoże, że Lena mu jeszcze przerwie i przytaknie. - Jakaś mała, najmniejsza szansa? Przecież nie od wszystkich pękających gumek rodzą się dzieci, tak? – Jae wyglądał i brzmiał, jakby nie mógł w to wszystko uwierzyć. Nie mieściło mu się w głowie, że popełnił taki błąd pierwszy i ostatni raz, a konsekwencje były na tyle poważne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Nie Mar 13, 2016 10:18 pm

- Nie chcę Cię do niczego zmuszać – odpowiedziała szczerze. Przynajmniej dotychczas nie chciała, dlatego też zgodziła się na to całe odsunięcie nocy na bok. Jakby jej nigdy nie było,  nie było alkoholu, rozmowy, seksu. Niczego. Nawet poranku, kiedy ustalali i planowali jak to załatwić, zamknąć. Na ich nieszczęście jednak nie wyszło, Lena właśnie siedziała przed nim i tłumaczyła, że jest w ciąży. Niepodważalny dowód zdrady. Od tego nawet on by nie uciekł. A ona nie wiedziała kompletnie co robić, chociaż w głowie układała tę rozmowę setki razy i próbowała znaleźć z tego wyjście. Jakoś zaplanować następne kroki. To było w jej stylu, a tymczasem nie miała kontroli i właściwie głównie to wprowadzało ją w teraźniejszy stan, o który niewiele osób by ją podejrzewało. To i strach.
Cofnęła rękę do siebie, teraz niekoniecznie skora do sięgania do niego.
- Za kogo ty mnie uważasz – brzmiała na urażoną, rozgoryczoną i złą. Zagubioną. – Nie jestem jedną z tych dziewczyn, jak mogłeś tak w ogóle pomyleć. Mówiąc wtedy „to mi się nie zdarza” miałam dokładnie to na myśli – pochyliła się w jego stronę. – Nie puszczam się. To musisz być Ty – podniosła się gwałtownie z miejsca, ruszając w stronę wyjścia. Nie zamierzała jednak opuszczać mieszkania, jedynie wyciągnąć z torebki kartkę papieru, którą rzuciła mężczyźnie na podołek.
– Robiłam badania, nie przychodziłabym tu z podejrzeniami. Lekarz potwierdził, że to ciąża – stała przed nim, przeczesując ręką swoje długie włosy. Dotychczas nie myślała o tym, o macierzyńskie, zakładaniu rodziny. Nie z kimś na tyle przypadkowym jak Jace. I jak mogłaby obstawiać zwykłą pomyłkę przy testach ciążowych, tak dowodem na realność sytuacji było to co trzymał dowódca w dłoni. – Przez ten "wypadek" się urodzi. I zanim ponownie mnie obrazisz, powtórzę – pochyliła się do niego, a jej głos zabrzmiał nieco pewniej. – Jest Twoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 12:55 pm

Nie był zdziwiony, że kobieta w taki sposób przyjęła jego słowa. Nie znał jej, więc miał prawo wziąć ją za taką osobę i w tym momencie byłoby to dla niego najwygodniejsze. Sprawa mogłaby rozwiązać się sama, gdyby okazało się, że zwyczajnie inny mężczyzna doprowadził Lenę do ciąży. Jednak byłoby to zbyt proste. Jae wiedział, że musi ponieść konsekwencje za to, że zdradził swoją żonę. Nie mogło być czystym przypadkiem to, że nagle zaczęło mu się robić pod górkę.
- Wolałem się upewnić, Madailein. Jakkolwiek bym o to nie zapytał, ty byś mówiła, że cię od puszczalskich wyzywam – pokręcił lekko głową. Nie wyglądał już na tak spokojnego, pocierając bez przerwy palcami swój policzek. Przejął od kobiety dokument i przyjrzał się mu, najwyraźniej skupiając się w tym momencie tylko i wyłącznie na tym przedmiocie. Dopiero, kiedy skończył czytać zrozumiał, że teraz już nie było szansy, aby ktokolwiek się pomylił. Sytuacja nie ulegnie zmianie. Lena była w ciąży, właśnie przeczytał potwierdzenie tego.
Oddał informatyczce dokument. Wolał, żeby żadne z nich o nim nie zapomniało. Gdyby Sketch go znalazła, skończyłoby się to co najmniej nieprzyjemnie. I boleśnie. Zapewne dla obu stron.
- Jesteś pewna, że chcesz je urodzić? – spytał ciszej, ale w jego głosie było słychać, że pozbycie się płodu byłoby dla niego jak najbardziej na rękę. Aborcja nie była niczym dziwnym i zabronionym, trzeba było jedynie zapłacić lekarzowi, bo zabieg nie był odbywany za darmo. Wszystko było kwestią funduszy i sumienia przyszłych (lub niedoszłych rodziców).

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 2:39 pm

- Nie musiałeś w ogóle o to pytać – dalej mówiła cicho. Oczywiście święta nie była, małe czy większe grzechy miała na koncie, jednak pytanie o to w tak bezpośredni sposób, i tak ją uraziło. Musiało. Nawet najbardziej puszczalska dziewczyna źle znosiły podobne pytanie. Nie unosiła się jednak i nie złościła, bo Jae już wcześniej wyraźnie zaznaczył jak bardzo byłoby mu na rękę, gdyby podobny wyskok miał jeszcze z kimś innym, poza nim. Cóż. Nie miał. Lenie to było na rękę, jemu już niekoniecznie.
Wyciągnęła rękę po kartkę, zginając ją na równe części drobnymi palcami. Stała jeszcze chwilę przed nim, ale w końcu usiadła. Ponownie tak blisko mężczyzny, że ich nogi się zetknęły. Była przy tym jednak tak naturalna, a jednocześnie spragniona bliskości, że ciężko było ją za to winić. Potrzebowała drugiej osoby, aby samej się uspokoić, wyrównać oddech i zapanować nad dłońmi czy swoim tonem. I kiedy próbowała się względnie opanować, ten wyrzucił z siebie pytanie o aborcję. Myślała jednak nad tym dość, aby w tym momencie nie krzyczeć i nie rzucać się. Zwyczajnie miała przygotowaną odpowiedź.  
- Byłoby Ci to bardzo na rękę – podwinęła nieco spódnicę i siadając wygodniej, z jedną nogą lekko podkuloną. Bokiem, aby nie musieć wykręcać kręgosłupa, aby na niego patrzeć. – Nie jestem pewna, ale nie sądzę, żebym była w stanie to zrobić – odpowiedziała po chwili ciszy, obracając w dłoni papierek. – I nie nastawiałabym się na Twoim miejscu na zmianę decyzji. Mam już wybranego lekarza prowadzącego, to moja znajoma, więc nie musisz się martwić, że gdzieś to wycieknie od razu. Dostaniesz nieco czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 3:01 pm

Ręką, którą wcześniej drapał się po policzku, teraz lekko machnął. Nie chciał już ciągnąć tematu domniemanego puszczalstwa, bo w tym momencie żadne z nich nie traktowało Leny jako takiej osoby. Zwykłe nieporozumienie, to wszystko, a kwestia została już wyjaśniona.
Jae nie patrzył na kobietę, kiedy przez jego głowę przechodziło dużo myśli na raz. Głównie te dotyczące dalszych poczynań, czy tego jak powinien się zachować. Wiele z nich dotyczyło też Sketch. Powie jej o tym co zaszło, tego był pewien, jednak wiedział, że jego żona nie przyjmie tego ze spokojem. I wcale jej się nie dziwił. Był jedynie ciekaw, czy dalej będzie chciała go znać. Miał już wystarczająco dużo na sumieniu, a zdrada z pewnością była czymś większego kalibru.
Sam Wescott nie zauważył nawet tego, że Lena z powrotem przy nim usiadła.
- Jasne – zwyczajnie przyjął to do wiadomości, zamyślony. Nie był kimś, kto nalegałby na coś takiego, chociaż sam byłby w stanie to zrobić, pozbyć się dziecka, ale cóż. Jego moralność nie mogła być zdrowa, skoro był dowódcą Oddziału Specjalnego. - Powiem o tym Mayhem. Bo innej możliwości już nie widzę.
Oparł się o kanapkę i znowu przełożył rękę przez jej oparcie. Obrócił głowę, żeby móc spojrzeć na Lenę. Gdyby ktoś znał go lepiej, z pewnością mógłby zakładać, że Jae wpadnie w szał, jeśli dojdzie do takiej sytuacji. W tym momencie jednak był chyba na tyle skołowany, a zdziwienie całą sytuacją go nie puszczało.
- Mogę ci pomagać, dawać jakieś środki na utrzymanie, ale na pewno nie będziemy odgrywać żadnej rodziny – zaczął, jakby chciał załatwić teraz wszystkie sprawy dotyczące tego dziecka. - To twoje dziecko i twój wybór, że chcesz je zatrzymać. Nie wiem czego ode mnie jeszcze oczekujesz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 5:45 pm

Pokiwała głową. Nie wtrącała się w temat jego żony, bo zwyczajnie to nie była jej sprawą. W tym momencie miała dość zmartwień, aby brać pod uwagę jeszcze możliwe zachowanie pani Wescott. I dopóki ta nie pojawi się przed nią, albo nie obróci swojego męża przeciwko niej i dziecku… Była gotowa ją twardo ignorować. Nie unikać, a zwyczajnie nie podchodzić z przysłowiowym kijem i szturchać.
- Ludzie i tak będą w końcu gadać. Prędzej czy później się dowiedzą, Jace. Proponowałabym Ci się z nią dogadać jak najszybciej – pochyliła się do niego nieco. – Tak samo jak dogadać ze mną, bo nawet jeśli to ja zdecydowałam się zachować ciążę, to dziecko jest Twoje – położyła palec na jego szerokiej piersi. – W tym momencie tak samo jak moje, dopóki nie zdecydujesz się go nie uznawać – spróbowała unieść dłoń, chcąc chyba przeczesać jego włosy albo pogłaskać go po policzku.  Zatrzymała się jednak kiedy tylko jej palce dotknęły jego szczęki.
Zmarszczyła lekko swoje brwi, zanim nie spojrzała w jego oczy.
- Nie będę o tym teraz rozmawiać, ale pomyśl nad tym, bo w tym momencie nie chodzi już tylko o mnie czy o Ciebie, nie mówiąc o jakichkolwiek związkach.  Pomyśl o w wszystkim – zakończyła. - Do tematu „odgrywania rodziny” wrócimy później, cokolwiek by to nie znaczyło – dodała, próbując mimo wszystko przesunąć palcami po jego zaroście w pozornie niewinnej pieszczocie. Kiedy się widzieli jakiś miesiąc temu miał go nieco krótszy. I włosy też.
- Lepiej Ci w dłuższych – skomentowała miękkim tonem, a jej lekko pomalowane usta ułożyły się w coś na kształt słabego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 6:16 pm

Czy ludzie będą zainteresowani tym, że Dowódca Oddziału Specjalnego ma bękarta? Na pewno, ale sam Jace współczuł bardziej Lenie i dziecku, niż sobie. Ten świat był i tak popsuty i niewiele osób powinno kogokolwiek oceniać, jeśli nie zaczynało od siebie, jednak i takie przypadki się zdarzały. A jemu, rosłemu facetowi o dość nieprzyjemnej reputacji, raczej nikt nie podskakiwał, a jak już to robił, to tylko raz. Inna sprawa, kiedy ma się na celowniku niewysoką kobietę w ciąży, albo z dzieckiem na rękach. Tyle dobrego, że była ona zastępczynią szefowej IT, więc miała do dyspozycji dość dużo środków i raczej głupi tylko by z nią zadzierał, ale Jae doskonale wiedział, że może mieć to miejsce.
- Załatwię to – zapewnił ją bardziej niecierpliwym, niż wcześniej głosem. Obserwował jej dłoń, dopóki palce kobiety nie schowały się w jego zaroście. Czuł, że takie gesty i pieszczoty powinny być zarezerwowane jedynie dla jego żony, mimo wszystko było mu szkoda Leny. Postawił ją w dość trudnej sytuacji, nie mówiąc już o sobie. I Sketch. Krótko mówiąc, przejebane.
- Dzięki – odpowiedział jej cicho na komplement. Złapał ją delikatnie pod nadgarstkiem i odsunął jej dłoń od swojej twarzy. Westchnął ciężko. W przeciwieństwie do kobiety mówił niewiele. I na pewno mniej wyraźnie.
- Mogę ci dawać pieniądze, chociaż nie wiem czy ich potrzebujesz. Ze wszystkim innym też sobie radzisz – wzruszył lekko ramionami. Podniósł się z kanapy i odsunął o kilka kroków. Odpalił papierosa w znacznej odległości od Leny. Jeśli nadymi, z pewnością włączy wentylację, przynajmniej taki miał plan. - Ale nie licz na to, że zostawię moją żonę – rzucił twardszym głosem, wskazując na Lenę palcem. Aktualnie nie odwracał od niej wzroku. - Obojętnie czy dziecko powinno mieć rodzinę, czy nie. Ja zdania nie zmienię.
Jae nie przyjmował też opcji, że to Sketch może podjąć decyzję za niego. Może zdecydować, że nie chce mieć już takiego męża. Mężczyzna po prostu nie brał tego pod uwagę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 7:28 pm

Tak naprawdę problem nie był sama ciąża Leny, ale fakt, że ojciec dziecka miał żonę. Którą ona zdecydowanie nie była. Więc kobieta dostanie za jednym zamachem nie jeden tytuł, a od razu dwa. W tym wszystkim jednak nie to ją wyprowadzało z równowagi, a fakt, że ktoś niewinny beknie za jej błąd. Za dosłownie jeden wieczór słabości i upór dowódcy. Gdyby tylko nie miał żony wszystko byłoby łatwiejsze.
Skarciła się szybko, bo za bardzo wybiegała do przodu, a nawet nie uzgodnili podstawowej kwestii. I naprawdę nic poza nocą i ciążą ich nie łączyło, Lena jedyne co wiedziała to jak dowódca się nazywa, parę informacji o nim wyniesionych z rozmowy, i jaki jest w łóżku. To w gruncie rzeczy było bardzo niewiele.
Dłoń cofnęła układając ją na swoim podołku, nie zmieniając pozycji ani przez chwilę. Jedynie oparła łokieć o kanapę, korzystając ze zwolnionego miejsca.
- Jak ty to widzisz, Jace? Że wyślesz mi pieniądze raz w miesiącu na konto i wszystko będzie w idealnym porządku? – obserwowała go spokojnie, jeszcze nieprzejęta jego wzrokiem, postawą i palcem. Zdecydowanie nie znała dowódcy od tej gorszej, brutalniejszej strony. – Nie chcę się wtrącać w Twój związek, Twoja żona jest Twoją sprawą, ale jeśli zamierzasz mnie z tym zostawić samą i nawet nie uczestniczyć w życiu tego dziecka, możesz mi powiedzieć to wprost, zamiast owijać w bawełnę i lawirować między słowami. Nie chcesz mieć z tym nic wspólnego? – zapytała wprost, bo właśnie tak to brzmiało. Oczywiście, dotychczas bardzo dobrze radziła sobie sama, była zorganizowana, ogarnięta i mądra, ale to wszystko skupiało się wokół niej samej i jej własnych potrzeb. Do jasnej cholery, dotychczas większość swojego czasu spędzała w pracy. Dla dobra samej siebie wolała nie myśleć o tym jak wszystko się zmieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 7:50 pm

Przysunął bliżej siebie popielniczkę, która stała na najbliższej z komód. Była opróżniona i czysta, dlatego Jae mógł spokojnie strzepywać do niej popiół, wpatrując się w swoją rozmówczynię. Rozłożył ręce, kiedy usłyszał pierwsze dwa pytania, które padły z ust Leny i zrobił wymowną minę. Brakowało jeszcze, żeby wzruszył przy tym lekko ramionami.
- A jest w tym coś złego? – odpowiedział jej w takim samym tonie. Jemu jak najbardziej pasowałaby taka opcja, przynajmniej w tym momencie, kiedy nie wiedział jak to jest być ojcem i nigdy nie miał zbyt dużej styczności z dziećmi. - Innej opcji nie widzę. Możesz znaleźć mu albo jej innego tatę – dodał jeszcze, zaraz wypuszczając z ust kłąb dymu. To nie tak, że to co udało mu się pewnej nocy zrobić było mu obojętne, nawet jeśli dokładnie tak to brzmiało. To też nie tak, że nie traktował poważnie więzów rodzinnych, czy uważał, że Lena może od tak po prostu zastąpić dziecku ojca. Jae nie był czarnym charakterem. Był po prostu szary. A w tym przypadku uważał, że skoro nie będzie w związku z matką swojego potomka, zarówno on, jak i matka zasługują na coś o wiele lepszego, niż pojawiający się co jakiś czas ojciec nazywany tak jedynie z powodu poczęcia. Na ten moment mężczyzna stawiał, że jego podejście się nie zmieni.
- Posłuchaj, Lena – zaczął, ale zrobił zaraz długą przerwę, jakby zastanawiał się nad tym co powiedzieć. Wpatrywał się w papierosa, trzymanego między palcem wskazującym, a kciukiem i obracał go. W końcu wypuścił dym przez usta. - To nie tak, że uciekam od odpowiedzialności, chociaż mogę sobie tak mówić, ale... Sama rozumiesz, będzie to raczej wygodniejsze dla wszystkich, jak powiesz dzieciakowi, że jego ojciec zginął tam – wskazał przy tym palcem na sufit, wymownie pokazując powierzchnię ponad schronem. Uniósł przy tym wzrok na Lenę i nie było w nim ani odrobiny złośliwości. Mówił szczerze i wyglądał na całkowicie poważnego. Zwyczajnie inaczej postrzegał świat, niż kobieta, z którą właśnie rozmawiał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lena
Zastępca szefa IT
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Madailein Breen
Wiek : 29 lat
Wzrost/Waga : 157 cm, 49 kg.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   Pon Mar 14, 2016 8:08 pm

- Litości – prychnęła, kręcąc lekko swoją głową. Jace powiedział tak lekkim tonem opcję ze znalezieniem taty, że Lena przez dobrą chwilę nie mogła w to uwierzyć.  Jakby to było tak proste jak oddanie torebki innemu właścicielowi czy jakiegoś stolika, który zwyczajnie nie pasował do wnętrza. Dokładnie tak to wyglądało: gdy coś nie pasowało, należało się tego pozbyć, wyrzucić ze swojego świata, życia. Trochę się jej to w głowie nie mieściło. Jasne, ona nie trzymała się tego co niewygodne czy niepotrzebne, ale wszystko miało jakieś granice, a Jae przekraczał je raz za razem.
- Będę mu szukać taty, kiedy uznam go za odpowiedniego albo kiedy ty zginiesz na jakiejś misji – podniosła się, zgniatając w dłoni papier. Już go nie potrzebowała, stanowił jedynie wynik badań o którym wiedziały dwie osoby. Na razie musiało wystarczyć, reszta jej uwierzy na słowo. – Zresztą to nie jest zwierzę, Jace, ani rzecz. Tego się tak po prostu nie oddaje. Nawet nie masz do tego prawa! – wyprostowała się, podnosząc nieco głos i marszcząc swoje brwi. – I nie masz prawa mówić co jest wygodniejsze dla mnie, bo o tym jestem w stanie sama zadecydować. Twoim cholernym zadaniem było naprawdę niewiele, ale nawet temu nie potrafisz podołać – wykrzywiła lekko swoje wargi, zanim nie odwróciła wzroku, ruszając w stronę wyjścia. Zatrzymała się jednak przy progu między salonem a przedpokojem, zwracając jeszcze przodem do mężczyzny.
- Jesteś moim większym błędem niż ja Twoim. Na swoje własne życzenie – powiedziała na odchodne, tracąc ochotę na dalszą rozmowę z nim. Była zmęczona, zła i zdecydowanie nie chciała powiedzieć czegoś, czego mogła potem żałować.
Ubrała się i wyszła lekko trzaskając za sobą drzwiami.  


[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie państwa Wescott   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie państwa Wescott
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Dom państwa Everett - Walia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Projekt Schron :: Poziom -1 :: Mieszkania-
Skocz do: