Trust us, we are Kohl-tech!
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biuro Dowódcy

Go down 
AutorWiadomość
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Biuro Dowódcy   Czw Mar 03, 2016 11:00 pm

Biuro obecnego Dowódcy Oddziałów Specjalnych. Kiedy poprzedni zmarł, Jae urządził je na własną modłę. Przytargał tu kilka drewnianych, mających dużą wartość mebli, np. ciężkie biurko. Przy ścianach kazał poustawiać regały z książkami, a w wolnych miejscach powiesić obrazy. W pomieszczeniu panował przesadny przepych i dym papierosowy.
Znajduje się tu też barek z alkoholem i sejf. Jest on umieszczony tuż za plecami Dowódcy, gdy siedzi przy swoim biurku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 10:32 pm

Środek nocy. Czyli idealna pora żeby pobaraszkować w przeróżnych pomieszczeniach oddziału. Nieszczęśliwie tym razem padło na gabinet dowódcy, którego to intruz, a raczej intruzka tak bardzo kochała... denerwować. Właściwie to oba. Nie mając pojęcia czy mężczyzna jest w środku, stała przez dłuższy czas pod drzwiami, zwyczajnie podsłuchując. Było ciemno jak w dupie, a mimo to wyciągnęła z kieszeni zwinięte z domu klucze. Odpowiedni został włożony w dziurkę i przekręcony możliwie najciszej. Zamek ustąpił a niska postać wślizgnęła się do środka, zamykając za sobą drzwi. Widząc iż nikogo nie ma, zatarła dłonie w zadowoleniu, chowając klucze do kieszeni szortów. Neutralny ubiór pomógł jej się wcześniej wmieszać w grupki mieszkańców. Ot grafitowe szorty z postrzępionymi nogawkami, i upchnięta w nie koszulka na ramiączkach. Do tego jednak czarno-czerwona koszula w kratę z podwiniętymi do łokci rękawami.
Rozejrzała się raz jeszcze, ostatecznie stawiając ciche kroki w kierunku biurka. Znalazłszy się przy meblu, ułożyła nań pakuneczek który cały czas trzymała ze sobą. Ot drobny prezent w postaci 30-letniej whisky. Ponoć te konkretne były najlepsze, a ona nie śmiała wątpić w tę teorię. Sama chętnie by to wypiła, ale mając dzień dobroci, postanowiła sprezentować butelkę konkretnemu osobnikowi. Zamiast jednak od razu czmychnąć, zapatrzyła się zaciekawiona w jeden z obrazów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 10:46 pm

Okej, gdyby Jae miał mniej odpowiedzialną pracę, pewnie nie musiałby siedzieć tyle po nocach i męczyć się z ludźmi i ich problemami. Niestety ambicja i zapewne spora dawka szczęścia przywiodła go aż na stanowisko dowódcy Oddziału Specjalnego, dlatego teraz szedł korytarzem w towarzystwie dwóch Stalkerów, tłumacząc im coś namiętnie. Dotykał palcem wskazującym swojej otwartej dłoni, jakby to go tylko powstrzymywało przed zaczęciem literowania wyrazów. Chyba jego towarzysze byli odrobinę oporni na to, co chciał im przekazać. Jego głos niósł się echem, szczególnie że w okolicy panowała zupełna cisza. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszczałby się tu w nocy.
Jae po otworzeniu drzwi do swojego gabinetu wszedł do środka z podwładnymi, najwyraźniej chcąc w środku kontynuować rozmowę mimo tego, że był już zmęczony. Zatrzymał się wpół kroku, kiedy zobaczył przed sobą znajomą mu postać. Otworzył lekko usta. Dwaj mężczyźni byli równie zaskoczeni.
- Idźcie stąd. Mam was dość na dzisiaj – zwrócił się do nich po angielsku zmęczonym głosem. Stalkerzy posłusznie wyszli i zamknęli za sobą drzwi. - Nie powinnaś być przypadkiem w domu? – tym razem odezwał się do kobiety trudnym do rozszyfrowania tonem. Zdjął z ramion kurtkę w kolorze piachu i odrzucił ją na stojący pod ścianą fotel. Pod spodem miał tylko czarny t-shirt, a poniżej wygodne spodnie. Poprawił zegarek na przegubie, nie odrywając wzroku od Sketch.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 10:59 pm

Kontemplowała nad obrazem dobrych kilka minut, ostatecznie jednak się nudząc. Westchnęła bezgłośnie, usadawiając się na krześle przed biurkiem. Założyła nogę na nogę, bawiąc się w najlepsze jednym z ostrzy. Wciągnęło ją to na tyle, by usłyszeć odgłosy rozmowy dopiero gdy znalazły się tuż za drzwiami. Szlak, zwykle już dawno by się zorientowała. Zdradziecka zabawa! Nie mniej jedbak po rozpoznaniu właściciela głosu, kąciki ust powędrowały ku górze w niebezpiecznym wyrazie. I taki właśnie widok zastał dowódca, oraz dwaj Stalkerzy. Ich miny były jednak nietęgie, jakby wiedzieli że ostrze dzierżone przez kobietkę może w każdej chwili zaglębić się w dowolnej części ich ciała. Taką już sobie wyrobiła renomę wśród swoich. Zaraz zaplotła dłonie za plecami, chowając "zabawkę" w kieszeń, oraz przywdziewając na twarz niewinny uśmiech. Miodowo-złote spojrzenie powiodło za wychodzącymi w widocznym przestrachu mężczyznami, jakby mówiło im, że dobrze postąpili.
- Ja? W domu? O tej porze? - Parsknęła rozbawiona, przenosząc wzrok na mężczyznę. - Zazwyczaj inaczej się witamy. - Dodała po chwili, jakby pytanie Jacea urodziło niejako w jej dumę. Przesunęła się jednak bliżej niego, oczekując następnego ruchu. Przywita się, czy zauważy prezent?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 11:14 pm

Westchnął ciężko, obserwując ją niebieskim spojrzeniem. Miał z tą kobietą utrapienie. Wiadomo, przynajmniej się nie nudził, życie pełne wrażeń i tak dalej, i tak dalej. Czasami jednak żałował, że nie wybrał sobie kogoś, kto byłby przysłowiową kurą domową. Oczywiście zaraz odganiał te myśli zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo były one niedorzeczne. W końcu kochał swoją żonę i był pewien swoich uczuć. Miał też wrażenie, że nikt inny by z nim nie wytrzymał.
- Dobra, to było głupie pytanie – zgodził się z nią i podszedł do niej powoli, żeby się z nią przywitać, skoro już o tym napomknęła. Już się nachylił, już miał ucałować ją w czubek głowy, ale jego wzrok przykuł przedmiot na biurku. - Tego tutaj wcześniej na pewno nie było – mruknął cicho, przyjemnym głosem. Nie zdążył jej nawet ucałować, bo już sięgnął po prezent i przystawił go do oczu. Uśmiechnął się ładnie, a oczy to już prawie mu świeciły. - To twoja sprawka, czy ktoś chce mnie otruć? – dopiero teraz uraczył swoją żonę spojrzeniem. Szczerze to nie zdziwiłaby go żadna z tych opcji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 11:31 pm

Gdyby Sketch była kurą domową, świat już dawno przestałby istnieć. Nie była normalna, nikt nie mógł z nią wytrzymać. Z dowódcą też nie. A jednak razem odnaleźli coś w swoim wspólnym skrzywieniu, co zyskało miano gorącego uczucia. Nikogo innego nie chciała. Ten psychol był jej, każdego innego by wykończyła swoim stylem bycia. A Jace? Była pełna podziwu jakim cudem z nią wytrzymywał.
Obserwowała go cały czas, uśmiechając się z zadowoleniem gdy do niej podszedł. Zadarła też lekko głowę, czekając na ten lekki pocałunek, który tak uwielbiała jako powitanie. Nawet chłodne łapki powędrowały na koszulkę mężczyzny, zaciskając nań palce. A jednak nic się nie stało. Zacisnęła usta w wąską linię, marszcząc minimalnie brwi.
- Prezent. - Odparła, cofając ręce znów za plecy. Nie lubiła gdy ignorował ją na rzecz alkoholu. Aczkolwiek była w stanie mu wybaczyć, bo późna pora to jednak późna pora.
- Twoje ulubione. - Rozluźnieniła mięśnie twarzy, znów lekko się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Sob Mar 05, 2016 11:58 pm

Faktycznie tworzyli osobliwą parę, ale kto był normalny w tych czasach? Jae z pewnością nie znał zbyt wielu osób, które można by zaliczyć do takiej kategorii. Zresztą inni ludzie niezbyt go obchodzili. Najważniejszą dla niego była jego żona, chociaż nie zawsze było to aż tak widoczne i jednoznaczne. Ale gdyby potrafił, albo wiedział jak to zmienić, z pewnością byłoby inaczej. I tak się już bardzo starał! I uważał, że ostatnio szło mu całkiem nieźle.
- Mhmm – przytaknął niskim pomrukiem, wbijając wzrok w barek. Zaraz znalazł się przy nim i wyciągnął z niego dwie szklanki. Ustawił je na biurku. Widocznie nie zamierzał schować prezentu i czekać na jakąś specjalną okazję, a ze spożywaniem alkoholu w miejscu pracy też nie było żadnego problemu. W końcu kto mógłby mu cokolwiek zrobić?
Złapał delikatnie Sketch za nadgarstek i pociągnął zań delikatnie. Chciał dać jej do zrozumienia, żeby się podniosła, a on mógł spokojnie zająć miejsce na krześle. Oczywiście zaraz udostępniłby jej swoje kolana do siedzenia.
Chociaż był uśmiechnięty, dalej było widać po nim zmęczenie. Przejechał dłonią po zarośniętym policzku, wpatrując się w dziewczynę odrobinę zaspanymi ślepiami. Liczył, że jej towarzystwo i alkohol zaraz go rozbudzą.
- Polej nam - powiedział w końcu, wskazując na butelkę ruchem dłoni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:11 am

Obserwowała każdy ruch mężczyzny, na razie ograniczając się z odpowiedziami do minimum. Widać było na pierwszy rzut oka, że był zmęczony. I chyba tylko głupi chciałby go teraz męczyć. Doskonale go rozumiała, bo sama prezentowała się identycznie za dnia, o ile nie gorzej. Oczywiście jako Dowódca nie mógł sobie czegoś odpuścić, bo to zapewne skończyłoby się źle dla całego oddziału. Ona zaś na dobrą sprawę nie miała prawie żadnych obowiązków. Rozkazów słuchać nie lubiła. Większość czasu spędzała na powierzchni wraz z Renardem, narażając się na masę niebezpieczeńst za co Jace później ją brukał jak dziecko.
Pociągnięta za nadgarstek podniosła się z krzesła, robiąc miejsce mężowi. Naturalnie usadowiła się wygodnie na jego kolanach gdy już zajął miejsce. Kiwnęła też głową, sięgając do butelki by napełnić szklanki.
- Przepracowujesz się. - Powiedziała w końcu, z lekko wyczuwalnym przejęciem w głosie. Chwyciła jedną ze szklanek, podając ją mężczyźnie.
- Powinieneś iść do domu i odpocząć a nie zajmować się po nocach nieopierzonymi żółtodziobami. - Mruknęła, wspominając oczywiście Stalkerów, którym Jace tłumaczył a raczej miał najszczersze chęci coś wytłumaczyć. Niektórzy są jednak odporni na wszelakie próby. Ostatecznie pochyliła się nad mężem, całując go krótko w usta. W końcu, w ramach powitania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:49 am

Na szczęście krzesło miało podłokietniki i było jednym z tych wygodniejszych, dlatego Jace mógł się wygodnie usadowić. Skretch nie była koścista, a on sam był za bardzo umięśniony, żeby narzekać na jakieś wbijające mu się tyłki.
- A ty nie śpisz po nocach – odpowiedział jej słusznym dla niego samego argumentem. To nic, że on nie spał wraz z nią i wychodził na tym o wiele gorzej. Był mniej odporny na brak snu i o wiele bardziej było to po nim widoczne. - Jak się nie będę nimi zajmował to wyjdą i zaraz ich coś zabije. Zaraz zabraknie nam ludzi – odpowiedział ciszej. Ostatnio śmiertelność w oddziale wzrosła, a sam Jae nie mógł rozgryźć czego to było kwestią. Wiedział, że jeśli tak dalej pójdzie, nie zostanie tutaj niemal nikt. A czy martwił się o swoją żonę? Oczywiście, że tak! Wiedział, że jest doskonale wyszkolona, znał jej możliwości, ale dalej nie był szczęśliwy z faktu, że w ogóle opuszcza schron.
Przejął szklankę od kobiety i od razu upił z niej spory łyk. Przymknął przy tym delikatnie powieki. Zrobiła mu naprawdę wspaniały prezent i było to widoczne nawet po jego minie.
- Napijemy się i wrócimy, co ty na to? – odpowiedział jej zaraz po pocałunku. Objął ją jednym z ramion i przycisnął bardziej do siebie z zadowoleniem, jakby chciał podkreślić, że jest tylko jego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 1:11 am

Podniosła swoją szklankę, upijając zeń alkoholu. Była to jednak tylko odrobina. Mimo wszystko nie chciała by spojrzenie ślizgnęło jej się na bok podczas nocnego "spaceru" co byłoby bardzo kosztownym błędem. A trunek we krwi lubił płatać figle nawet ludziom o mocnych głowach.
- Słońce, nie śpię po nocach od 16 lat, to dla mnie żaden problem a jak zapewne po mnie widzisz, nijak mi to nie wadzi. - Zmrużyła delikatnie ślepia, przyglądając się mężczyźnie. Zdecydowanie mu szkodził nocny tryb. Do takiego przerzucenia potrzebny jest przede wszystkim czas. Ona przecież nie od razu zaczęła baraszkować całymi nocami. W dodatku dochodziła wytrzymałość na brak snu a to też trzeba było wyrobić. - Wory pod oczami nie są seksi. - Dodała po chwili, już nieco bardziej rozbawionym tonem.
- Głupota ludzka nie jest twoją winą. Każdy z nich ma swój własny rozum i wie jakie będą konsekwencje. Owszem, trzeba się nimi zajmować, ale nie możesz ich trzymać za rączkę na każdym kroku. Za bardzo się przyzwyczają do wyciągniętej pomocnej dłoni a jak przyjdzie co do czego, to będą łkać w przestrachu. W tym świecie trzeba nauczyć się jak to jest radzić sobie bez niczyjej pomocy. - Westchnęła zrezygnowana. Czy te dzieci naprawdę były aż tak głupiutkie? To nie kolorowa bajka do cholery! Tu cały czas ktoś ginie w obronie własnej bądź czyjejś. Nie ma czasu na błędy czy zbędne rozważania. Nikt nie miał pewności czy i w schornie nie dojdzie do zamieszek. Ludzie są ludźmi, są jak szczury gdy chodzi o przeżycie.
- Zgoda, ale jeśli obiecasz, że się porządnie wyśpisz i odpoczniesz. - Musiała postawić warunki. Przecież Jace nie mógł funkcjonować ledwo żyjąc ze zmęczenia. Nie na jej warcie! Dlatego właśnie nie oponowała gdy ją przyciągnął, wtulając się w niego z jednym okiem przymkniętym. Był przyjemnie ciepły, co dziewczynie bardzo odpowiadało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 11:25 am

Wywrócił lekko oczami, słysząc o tym niespaniu. Dla niego to było nienaturalne i nie rozumiał jak Sketch może poprawnie funkcjonować, żyjąc takim trybem życia. On musiał się pospać kilka dobrych godzin, żeby móc się chociaż skupiać. Może było to kwestią tego, że nieubłaganie powoli się starzał, a może po prostu kobiety były w tym lepsze. Albo zbytnio teoretyzował przez to, że właśnie minęła kolejna godzina pozbawiona snu i do głowy zaczynały mu przychodzić brednie.
- No już, napijemy się i idę spać – uśmiechnął się lekko. Nie planował też pić dużo, bo wiedział, że alkohol uśpi jego jeszcze na tym krześle. Na szczęście w obecnym momencie przez zmęczenie był na tyle leniwy i rozluźniony, że nie myślał o niczym.
Westchnął ciężko po raz kolejny, bo wiedział doskonale, że jego żona ma rację. Oboje znali realia, które panowały w schronie i nie tylko w nim. Wiedzieli, do czego ludzie są w stanie się posunąć i ci, którzy szli do Oddziału Specjalnego również powinni być tego świadomi. Tu z reguły nie dożywało się emerytury.
Może zbyt dosłownie biorą to, że od momentu kiedy wstępują do Oddziału to ja jestem dla nich jak ojciec – dodał już z większym rozbawieniem. Nie planował się już rozwodzić nad tymi żółtodziobami, bo nie on był od szkolenia ich, chociaż brał za nich odpowiedzialność.
Łyknął kolejną porcję alkoholu, a potem zwiesił rękę, trzymając w niej w dalszym ciągu szklankę. Przyjemnie rozgrzewał, chociaż w pomieszczeniu było i tak ciepło, a na nim samym siedział jeszcze kolejny, czterdziestopięcio kilogramowy grzejnik, który głaskał teraz po plecach.
- Pojutrze znowu trzeba wyjść na powierzchnię – powiedział nieco poważniejszym tonem. Ostatnio na górze zrobiło się bardziej niebezpiecznie i za każdym razem jego ludzie wracali co najmniej ranni. - Ale ty zostajesz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 11:42 am

Nie tylko ona powodziła taki tryb życia! Ten wielki potwór, który uchodził za jej psa cały czas dumnie kroczyła u jej boku, broniąc właścicielki a każdego "intruza" obdarzając obrazem długich kłów oraz dźwiękiem wściekłej bestii. Kochała to zwierze i chyba zamknęłaby się w sobie na długi, długi czas gdyby coś mu się stało.
- Jasne, a jak już wejdziesz do łóżka to powiesz "Daj mi jeszcze przejrzeć te papiery, to ważne Sketch". - Fuknęła, naśladując komicznie głos męża. Zawsze tak robił! To ważne to ważne, bo oddział, bo Stalkerzy, bo początkujący. Dlatego właśnie nie pchała się na żadne zbyt poważne stanowiska. Jednocześnie wyrabiając taką opinię na swój temat, by nie można było nią dyrygować. Podstawa w tym fachu, nie dać sobie wejść na głowę. Co mogła poradzić, że miała mało kompetentnych współpracowników?  Oczywiście nie wszystkich, ale jednak. Nigdy nie wychodziła na powierzchnię w grupie większej niż... Jedna osoba. Jedynie Renard. Zawsze sama, zawsze incognito.
- Prawdopodobnie. - Odparła, niezbyt zadowolona tym faktem. Nie miała już nawet siły tłumaczyć panujących tu realiów. Nawet jeśli coś dotarło, to zawsze chwilowo. Później to samo to samo i wciąż to samo.
Swoją własną szklankę opróżniła, bo i miała w niej mniej trunku. Szklanka spoczęła na biurku tuż obok butelki, zaś łapki Sketch ponownie zacisnęły się na materiale koszulki mężczyzny. Ciężka nie była, nie miał co narzekać. A głaskana po plecach raz czy dwa wydała z siebie zadowolony pomruk. Jedna z dłoni przesunęła się w górę, układając przedramię na ramieniu Jae'a a palce wsuwając między krótkie włosy.
- Hmm? - Mruknęła niby to zainteresowana, poświęcając jednak więcej uwagi przeczesywaniu ciemnych włosów. Jednak następne zdanie wypowiedziane przez dowódce skutecznie zatrzymało ruchy ręki. Lekko zwężone oczy zerknęły na jego twarz, przyglądając się jej w skupieniu. I już wiedział, że nie była zadowolona. - Czemu? - Przekrzywiła minimalnie głowę, pozostając póki co w bezruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:07 pm

Jae kochał psy i uwielbiał je chyba jak nic innego, nie licząc żony i Anglii oczywiście, ale wiedział, że Renard to jest jej zwierzę. Nie było nawet w najmniejszym stopniu tak przywiązane do niego,jak do niej. Przynajmniej wiedział, że ma kto Sketch obronić, gdyby jakimś cudem ona nie była w stanie sama tego zrobić.
- Tym razem tak nie będzie, zobaczysz, bo od razu zasnę – jakby na potwierdzenie swoich słów ziewnął szeroko, zakrywając usta szklanką. Przy okazji dopił alkohol i odstawił naczynie na biurko, pochylając się odrobinę w jego stronę, a przy tym naciskając na kobietę niegroźnie.
Bardzo podobnie reagował na pieszczoty. Lubił, jak drobna dłoń bawi się jego włosami, co można było wywnioskować po cichym, niskim pomruku, który wydał z siebie Jae. Był na tyle zmęczony i zadowolony, że wyglądał całkiem niegroźnie i nawet bezbronnie mimo całego arsenału, który znajdował się w tym pomieszczeniu. Od noży, po karabiny. Wszystko skrzętnie pochowane, w razie potrzeby gotowe do użytku.
Spojrzał na nią uważniej, kiedy zastygła i zadała pytanie.
- Bo tak zdecydowałem – odpowiedział mniej przyjemnie, zdecydowanym tonem. Martwił się o nią i najchętniej umieściłby ją w schronie bez możliwości wyjścia. Gdyby tyle kobiet się nie upierało, aby dołączyć do Oddziału, najchętniej by ich nie przyjmował. Twierdził, że powierzchnia to nie jest miejsce dla nich. A szczególnie dla jego żony. - Nie jesteś tam potrzebna. Ani ty, ani twój pies – ugryzł to z tej strony. Liczył, że taka odpowiedź zadowoli Sketch, a przynajmniej kobieta nie będzie się upierać do zmiany zdania. Wiedział jednak, że jest to niemal niemożliwe.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:22 pm

Czechosłowackie Wilczaki już to do siebie miały, że były niezwykle terytorialne. Ogromne bestie gotowe bardzo dotkliwie pogryźć każdego, kto za blisko podejdzie do ich właściciela. Oczywiście nieprawidłowo wychowane mogą upierdzielić nawet rękę, która je karmi. To jednak nie tyczyło się Sketch, bo doskonale wiedziała jak zająć się tym urwisem od szczeniaka.
- Trzymam za słowo. Tknij tylko jakiekolwiek papiery a zmuszę cię do zjedzenia obiadu. Który sama zrobię. - Co byłoby torturą doskonałą, bo dosłownie każdy wiedział, że dziewczyna popełnia największy grzech wchodząc do kuchni czy choćby myśląc o zrobieniu tego. Nie potrafiła kompletnie gotować a każda próba nauczenia jej tego, kończyła się w najlepszym przypadku spaleniem garnków. Dlatego Jace nawet nie miał prawa próbować jej oszukać.
Sama była zafascynowana bogatym wyposażeniem tego gabinetu. Chętnie zwinęłaby kilka sztyletów czy mniejszy pistolet, co doskonale by jej wystarczało. Nie mniej jednak wolała tego nie robić, bo Jace raczej nie byłby zadowolony ubytkiem. Zwłaszcza, że już i tak miała te swoje na pozór śmieszne nożyki, którymi rzucała jak rzutkami. Zawsze w sam środek dziesiątki.
Cofnęła rękę, ponownie umiejscawiając ją na koszulce mężczyzny. Wpatrywała się weń twardo, nic na razi nie mówiąc.
- Nie jestem potrzebna? Zobaczymy co powiesz jak wrócisz z ubytkiem ludzi w postaci 80% zabranej grupy. - Odchyliła się w tył, wciąż spoglądając w ciemnoniebieskie oczy męża. Prób utrzymania jej w miejscu pod kluczem graniczyła z cudem. Nie, to nie było w ogóle możliwe. Przecisnęłaby się przez każdy zakamarek, prawie jak jakaś zaraza. Jae nawet nie wiedział, jak często jego żona wymyka się ze schronu. A może i wiedział? Mniejsza.
- Masz rację, pracuje solo. - Powiedziała w końcu. Jakby zgadzając się, że wcale nie jest potrzebna. Ale w grupie. Nie lubiła się przemieszczać z kimś prócz psa, wtedy traciła wszelaki element zaskoczenia. Cóż, najwyżej znów się wymknie, tyle, że w nocy. Nic nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:42 pm

Jeśli Sketch nie gotowała, a ani jedno, ani drugie tego zdecydowanie nie chciało, Jae też tego nie robił. Nie miał na to czasu, dlatego najczęściej jadł w pracy, albo w swoim ulubionym pubie, w którym podawali też dania. Żyć, nie umierać. A kto w tych czasach uświadczył rodzinnych obiadków?
- Nie wiem co niby musiałabyś zrobić, żeby mnie do tego zmusić – brzmiało to trochę jak wyzwanie. W końcu Jae był o wiele silniejszy od swojej żony, uparty i również nie znosił się podporządkowywać. Jedyne, w czym Sketch miała szansę to spryt, albo szantaż. Szczerze byłby ciekaw co z tego by wyszło, jednak była bardzo spora szansa, że mogłoby to skończyć się jedną, wielką kłótnią.
Widział po minie i postawie kobiety, że nie jest zadowolona. Już przed wypowiedzeniem swojego zarządzenia był świadom, że Sketch nie przyjmie jego słów tak po prostu, bez żadnego gadania, czy buńczucznej postawy. Zbyt dobrze ją znał.
- To będzie moje, nie twoje zmartwienie – nie zamierzał odpuścić, nawet jeżeli był świadom, że śmiertelność wzrośnie. Najważniejszym było dla niego, żeby Sketch się teraz tam nie wpakowała. - Ale pracowanie solo to nie jest wychodzenie ze schronu kiedy tylko ci się żywnie podoba – dodał, mierząc ją o wiele bardziej uważnym spojrzeniem, niż kilka chwil wcześniej. Tak, był świadom, że jego żona opuszcza schron bez potrzeby, a przynajmniej miał takie podejrzenia. Słyszał to od swoich co sprytniejszych podwładnych, którzy chętnie podzielili się z nim taką informacją. Musieli przeglądać monitoring, albo natrafić na Sketch przez czysty przypadek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 12:55 pm

Zwykli mieszkańcu zapewne mieli chwilę by wspólnie zjeść obiadek. To jednak nie dotyczyło Oddziału Specjalnego. Oni przecież ledwo do domu wchodzili a już trzeba było wyjść i w czymś pomóc.
- Wątpisz we mnie? - Zaśmiała się rozbawiona, nudząc się już jednak tym tematem. Każdy dobrze wiedział, że gdy chciała, to potrafiła wmówić przypadkowej osobie, że ta mieszkała na powierzchni przez całe życie, choć byłoby to wierutnym kłamstwem. Ale dana osoba i tak by uwierzyła. To prostu była Sketch. W całej swojej popapranej osobowości.
- Moje, jeśli przez to nie będziesz miał później chwili wytchnienia. Niektórzy mają rodziny. Rodziny które trzeba powiadomić o śmierci jednego członka. Reszta też nie jest jedynie nazwiskiem w spisie. To niekończąca gra, która ma swoje reguły. - Miodowe złoto oczu błysnęło iskrą szaleństwa. Tak traktowała to wszystko. Jak grę. Mimo iż mówiła o wartościach ludzi, sama niezbyt się tym interesowała. twierdziła, że przecież taka jest kolej rzeczy.
- Moje działania nie są kaprysem, wszystko ma swój cel. - Odparła, mrużąc bardziej ślepia. - Dobrze wiesz, że radzę sobie lepiej niż wszyscy których weźmiesz razem wzięci. - Nie lubiła gdy jej nie doceniał. Naturalnie wiedziała, że to też zwykłe zmartwienie o swoją kobietę, ale według niej był zwyczajnie nadopiekuńczy.
- Poza tym, złego diabli nie biorą, Jace. - Zaśmiała się, już z wyraźnie lepszym nastrojem. Najwyraźniej przyznała zwycięstwo w tej bitwie słownej właśnie sobie. Bo w gruncie rzeczy, jeśli tylko będzie chciała, to tak czy siak się wymknie, obserwując grupę męża z daleka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 1:17 pm

Uniósł lekko brwi, słysząc jej pytanie.
- W ciebie? Nigdy – odpowiedział jej z lekkim rozbawieniem, najwyraźniej kończąc już ten temat. Nachylił się w stronę biurka, żeby nalać sobie kolejną porcję alkoholu, przez co przez chwilę Sketch mogło być naprawdę niewygodnie. Liczył, że whisky go uśpi, będzie mógł się spokojnie przespacerować do mieszkania i tam zaśnie jak dziecko, nie mając czasu na zamartwienia niczym. Wystarczyło tylko, żeby już nic nie podnosiło mu ciśnienia.
- Wiem o tym, Sketch. Zapomniałaś, że jestem Dowódcą i znam te realia? - spojrzał na nią z lekkim niedowierzaniem, kiedy już wrócił na poprzednią pozycję i wypił spory łyk whisky. - Ja nie mogę się przepracowywać, a ty nie możesz za nimi cały czas biegać i ich bronić.
Żona jako podwładny czasem dawała w kość, ale Jae doskonale wiedział, że jeśli nie będzie w stanie nad nią zapanować, będzie musiał uciec się do oficjalnych rozkazów. A jeśli i ich nie posłucha, cóż. Z ciężkim sercem będzie musiał postępować tak, jak powinien Dowódca.
- Dobrze, niech ci już będzie, tylko rób to tak, żebym o tym nie wiedział – na obecny moment odpuścił. Widocznie był zbyt zmęczony, żeby się z nią teraz spierać. Machnął przy tym pobłażliwie ręką. - Tylko nie zdziw się, jak za kilka dni nie będziesz miała jak wyjść ze Schronu.
Jae wiedział, że mógł porozmawiać ze strażnikiem stojącym przy wejściu i powiedzieć mu, że kategorycznie ma nie wypuszczać nikogo ze Schronu, jeśli delikwent nie ma przy sobie imiennego pozwolenia uprawniającego go do tego. I szczerze mówiąc, zastanawiał się nad tym rozwiązaniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 1:32 pm

Westchnęła cicho, czekając aż mąż naleje sobie alkoholu. Gdy już się ułożył, dziewczyna po prostu przytuliła się do niego, oplatając rękoma w pasie. Był ciepły, a ona zmęczyła się bardziej tą rozmową niż całym dniem na powierzchni. Wtuliła policzek w klatkę piersiową mężczyzny, osadzając spojrzenie na blacie biurka.
- Nie będę. - Mruknęła, nie chcąc już więcej podnosić ciśnienia mężczyźnie. Sama też najwyraźniej odpuściła, nawet pomimo tej chwilowej wygranej. Czasami po prostu trzeba było go posłuchać. Nie była przecież zła w tym co robiła i nie chciała stracić pozycji. Resztę uwag niby to puściła mimo uszu, dokładnie jednak kodując je w umyśle.
- Po prostu... Uważaj na siebie. - Mruknęła w końcu, jakby to o to chodziło od początku tej rozmowy. Bo że niby ona nie martwiła się o męża? Bzdura. Skręcało ją za każdym razem gdy musiał wychodzić na powierzchnię z niedoświadczonymi ludźmi. Nie mniej jednak nie zabraniała mu niczego, swoje uwagi zatrzymując dla siebie. Nie posłuchałby jej, tak samo jak ona czasami nie słuchała jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jae
Dowódca
avatar

Liczba postów : 63
Join date : 03/03/2016
Imię i nazwisko : Jace Wescott
Wiek : 34 lata
Wzrost/Waga : 175 cm

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 2:10 pm

Przeniósł wolną dłoń na łebek swojej żony i zaczął bezwiednie i powoli głaskać ją po włosach. Była przy nim taka drobna, chociaż Jae należał raczej do tych niższych mężczyzn. Mimo wszystko był dość szeroki, nie tylko w barach, dlatego nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby zmierzyć się z nim chociażby na ręce.
Dobra, może odpowiedź Sketch go odrobinę zaskoczyła. Nie spodziewał się takiego finału tego tematu, jednak czy miał prawo narzekać? Wszystko skończyło się tak, jak tego oczekiwał, przynajmniej na etapie rozmowy. Kto wiedział, co stanie się, kiedy już się rozdzielą.
- Zawsze na siebie uważam – zapewnił ją. Gorzej, że musiał uważać nie tylko na siebie, ale też innych. Na szczęście nie wychodził już tak często na powierzchnię. Nie chciał też zapewniać żony, że to właśnie jemu nic się nie stanie. Widział już tyle przypadków idealnie wyszkolonych żołnierzy, którzy ginęli przez czysty przypadek, że nie wierzył w coś takiego jak stuprocentowa pewność przeżycia na powierzchni.
Przechylił szklankę po raz ostatni i dopił jej zawartość. Resztę whisky planował sobie zostawić na inną okazję. Jego wewnętrzny alkoholik został już zaspokojony.
- Co ty na to, żeby już wracać? – zaproponował. Spojrzał jeszcze na zegarek na swoim ręku, aby upewnić się, że było już bliżej rana, niż nocy. Czuł też, że niedługo oczy zaczną mu się same zamykać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sketch
Stalker
avatar

Liczba postów : 29
Join date : 05/03/2016
Imię i nazwisko : Mayhem Wescott
Wiek : 26 lat
Wzrost/Waga : 162 cm | 45 kg

PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   Nie Mar 06, 2016 2:35 pm

Uwielbiała być głaskana, toteż nic dziwnego, że zachowywała się jak potulny szczeniaczek. W żadnym wypadku nie wątpiła w Jace'a ani w to że na siebie uważał. Mimo wszystko wciąż pozostawała ta nutka niepokoju. Gdy tylko mężczyzna dopił alkohol, Sketch podniosła się z jego kolan, chowając butelkę whisky do barku, obok reszty alkoholi. Poprawiła też wymiętą koszulę, obserwując jak mąż się zbiera. W pewnym momencie podeszła do niego, całując w policzek. Ot krótkie muśnięcie warg.
- Tak, chodźmy. - Wetknęła dłonie w kieszenie spodenek, ruszając ku drzwiom. Naturalnie poczekała aż Jace zrobi wszystko co powinien, następnie wraz z nim idąc w stronę mieszkania.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biuro Dowódcy   

Powrót do góry Go down
 
Biuro Dowódcy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Projekt Schron :: Poziom -1 :: Zbrojownia i biuro Oddziału Specjalnego-
Skocz do: